30 sierpnia 2013

[Ara~] 05~ Watashi no Koi


TYTUŁ: Watashi no Koi [Moja miłość]
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari) [Arashi]
GATUNEK: YAOI, Romans, Dramat, Komedia
KATEGORIA: 15+


Para bursztynowo-brązowych oczu patrzyła na Ohno ponaglająco.
- Yyyy… poproszę kawę i yyyy... ciastko z kremem – wystękał w końcu malarz. Młodziutka kelnerka uśmiechnęła się promiennie zabierając menu.
- Już przynoszę – powiedziała nie przestając się uśmiechać, po czym odeszła, by zająć się innymi stolikami.


Satoshi potarł czerwoną plamę na swoim błękitnym kombinezonie. Nawet nie pomyślał o tym, by przebrać się przed wyjściem. Na szczęście kawiarenka, w której znajdował się teraz nie była tak ekskluzywna jak można było się tego spodziewać po jej obcojęzycznej nazwie.


Siedzący naprzeciwko malarza młodzieniec zastukał palcami o blat stołu. Mierzył starszego uważnym spojrzeniem. Satoshi drgnął i szybko przestał pocierać plamy na swoim ubraniu.
- Przepraszam – powiedział.


Przeprosił już siódmy raz w ciągu trzydziestu minut. Muzyk zignorował go. Wyciągnął z kieszeni swojej przydużej, czarnej kurtki zgięte na pół kartki. Rozłożył je i zaczął w milczeniu przeglądać. Ohno delikatnie przegryzł dolną wargę. Zdecydowanie nie tak miało wyglądać to spotkanie.


Po niecałych pięciu minutach kelnerka przyniosła zamówienie. Ciche pobrzękiwanie naczyń na chwilkę zakłóciło ciszę panującą przy stoliku.
- Smacznego – powiedziała z nieschodzącym z twarzy uśmiechem. Satoshi skinął głową niepewnie odwzajemniając uśmiech. Kiedy dziewczyna odeszła muzyk odłożył kartki na bok. Objął dłońmi kubek z gorącą czekoladą i ostrożnie przystawił do ust. Upił kilka małych łyczków patrząc wprost na Satoshiego.
- Chce połowę z tego, co dostaniesz za obraz, do którego mam pozować – oznajmił. Satoshi zakrztusił się swoją kawą.
- Słucham? – powiedział ocierając twarz serwetką.
- Ohno-san sprawdziłem wiele rzeczy. Może i nie znam się na sztuce, ale wiem, że sprzedawałeś swoje obrazy będąc jeszcze studentem. Wiem również, że płacono za nie niemałe sumy. Ja chcę tylko połowę z tego co dostaniesz za jeden obraz, to chyba uczciwa propozycja?


Satoshi niemrawo przytaknął. Tak naprawdę nie wiedział co odpowiedzieć.
- Mogę zacząć od jutra. Jestem wolny od siedemnastej do dwudziestej…
- Tylko trzy godziny? – przerwał mu malarz.
- Moje zajęcia kończą się zazwyczaj po szesnastej, a wieczorami pracuję w sklepie na pół etatu. Gdzie mam się stawić?
- Moja pracownia znajduje się niedaleko parku. – Satoshi pospiesznie podał adres.
- W takim razie będziesz musiał dopłacać mi jeszcze za dojazdy. – Muzyk odstawił kubek po czekoladzie na spodzik. – Sklep, w którym pracuję znajduje się w zupełnie innej dzielnicy. Musiałbym poświecić ponad godzinę, żeby dotrzeć do twojej pracowni.


Satoshi przytaknął. W milczeniu obserwował jak chłopak zakłada niebiesko-żółte rękawiczki.
- Ninomiya-san dlaczego zdecydowałeś się dla mnie pozować? – Było to pytanie, które nie dawało mu spokoju od momentu kiedy się dziś spotkali. Muzyk wstał z miejsca.
- Potrzebuję pieniędzy. – Bursztynowo-brązowe oczy spojrzały na Ohno po raz ostatni tego dnia. Malarz nie potrafił z nich niczego wyczytać.
- Muszę już iść. Do zobaczenia jutro Ohno-san. – Ninomiya ukłonił się lekko. Zarzucił na siebie kurtkę i wyszedł z kawiarni.Satoshi odprowadził go spojrzeniem. Gestem przywołał kelnerkę. Dziewczyna szybko znalazła się przy stoliku.
- Słucham?
- Czy mógłbym pożyczyć długopis? – Tym razem Ohno posłał jej swój najlepszy uśmiech.


Tadaima – wyszeptał Ninomiya Kazunari. W całym mieszkaniu panowała cisza i ciemność. Chłopak zapalił światło w przedpokoju, automatycznie otrzepał z resztek śniegu swoją kurtkę, po czym odwiesił ją na wieszak. Nie trudząc się zakładaniem kapci poczłapał do kuchni.


Mocne światło jarzeniówki oślepiło go na chwilkę. Kilka brudnych misek w zlewie i niedokładnie starty stół sprawiły, że stracił apetyt. Wyciągnął z lodówki zaczętą puszkę coli. Upił kilka łyków i odstawił ją z powrotem do lodówki. W napoju nie pozostało już żadnych bąbelków. Kazunari zdecydował, że jeśli jutro nie dopije jej do końca na pewno ją wywali. Jeszcze raz ogarnął wzrokiem kuchnię. Dopiero teraz dostrzegł średnich rozmiarów pudło stojące na jednej z szafek.
- Nie spieszyli się – powiedział do siebie. Uważnie obejrzał pudełko, oprócz adresów nadawcy i odbiorcy zauważył żółtą samoprzylepną karteczkę. Widniejący na niej tekst wypisany był zgrabnym, kobiecym pismem.

Do Ciebie. Jeśli to znowu książki o magicznych sztuczkach to wywalę jej przez okno.
Mam dziś w firmie spotkanie integracyjne i nie wiem kiedy wrócę. Nie czekaj.
M.

Ninomiya parsknął zrywając karteczkę. Zgniótł ją i wsunął do kieszeni spodni.
- Nie będę – powiedział w przestrzeń. Wziął pudło i wyszedł z kuchni. Bladozielone światło elektronicznego zegarka wskazywało 01:22.


[Ara~] Minęło prawie dwa tygodnie od ostatniej notki za co bardzo przepraszam. W tym semestrze sesja egzaminacyjna była bezlitosna. Wyniszczyła fizycznie i psychicznie, ale jest już znacznie lepiej i od teraz notki powinny pojawiać się co tydzień. 


Co do długości wpisów to rozumiem zastrzeżenia jakie się pojawiły. Na pewno będę próbować wstawiać dłuższe rozdziały jednak nie mogę niczego obiecać. Zapełnianie stron bezsensownym potokiem słów nie jest moim celem, zresztą nie wydaje mi się bym posiadała taką umiejętność. Nie zapominajmy, że akcja opowiadania cofnęła się w czasie i powolutku próbuje dobrnąć do wydarzeń z pierwszego rozdziału. Uważna lektura jest więc wskazana ;) 


Jak zawsze czekamy na opinie i pytania dotyczące fika (ale nie tylko, śmiało pytajcie o co tylko chcecie, naprawdę). Do następnego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz