30 sierpnia 2013

[Ara~] 09~ Watashi no Koi


TYTUŁ: Watashi no Koi [Moja miłość]
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari) [Arashi]
GATUNEK: YAOI, Romans, Dramat, Komedia
KATEGORIA: 15+

- Ninomiya-kun zdejmij koszulę.

Kazunari podniósł wzrok znad swojej przenośnej konsoli. Nie był pewien, czy dobrze usłyszał.
- Słucham?
- Zdejmij koszulę – ponaglił Satoshi. Ninomiya wpatrywał się w niego tak, jakby nie rozumiał w ojczystym języku. Malarz odłożył kartkę i ołówek na bok i podszedł do młodszego. Bez problemów odpiął pierwszy guzik.
- Co ty wyprawiasz?! – wykrzyknął Ninomiya zrywając się na równe nogi.
- Pomagam ci ściągnąć koszulę – odpowiedział spokojnie Ohno ponownie wyciągając ręce w stronę ubrania modela. Chłopak odepchnął je gwałtownie.
- Po co?! Przecież sam mówiłeś, że nie malujesz aktów.
- Bo nie maluję, a nawet gdybym chciał, poprosiłbym Sho, by mi do tego pozował... To tylko koszula, nie każę ci przecież zdejmować spodni czy majtek. Chcę tylko poznać proporcje twojego ciała. Zawsze nosisz za duże ubrania przez co twoja głowa wydaje mi się bardzo mała. – Satoshi zdecydował się znowu spróbować szczęścia, jednak Ninomiya odsunął się gwałtownie do tyłu. Był cały czerwony na twarzy i chyba sam nie wiedział dlaczego. Czy to ze wstydu czy złości, że jest porównywany do Sakuraia, a może właśnie dlatego, że w tym porównaniu wypada gorzej? Miał prawdziwy mętlik w głowie.
- Dlaczego tak nagle prosisz o coś takiego?! – spytał uświadamiając sobie, że Ohno był coraz bliżej.
- Gdybym poprosił o to pierwszego dnia, pewnie byś wyszedł i już nie wrócił – powiedział tamten po chwili namysłu. Ninomiya przegryzł lekko dolną wargę. Ohno był bystrzejszy niż mu się na początku wydawało.
- Zmarznę. – Chwycił się desperacko ostatniego logicznego argumentu.
- Podkręcę ogrzewanie, a jak tylko skończymy, zrobię ci herbatę i przyniosę ciepły koc. – Ohno przystanął przed Kazunari i sprawnie odpiął jeszcze jeden guzik jego koszuli. Ninomiya zatrzymał jego dłonie.
- Dobrze… ale zrobię to tylko raz. A z tym poradzę sobie sam – powiedział starając się znieść wyczekujące spojrzenie malarza.
- W porządku, pójdę po koc. – Mężczyzna uśmiechnął się szeroko. Uwolnił ręce z uścisku niewielkich dłoni młodszego i wyszedł do sąsiedniego pokoju. Kiedy wrócił Kazunari siedział na swoim poprzednim miejscu. Jego koszula rozłożona była na poręczy kanapy. Gdy młodszy zauważył malarza jego sylweta skuliła się.
- Wyprostuj się – polecił Ohno kładąc koc obok ubrania muzyka. Ninomiya niechętnie wykonał polecenie. Utkwił wzrok w podłodze nie pozwalając, by ten napotkał badawcze spojrzenie Satoshiego. Tymczasem malarz niespiesznie obszedł dookoła siedzącego na okrągłym taborecie chłopaka.
Blade ciało Kazunariego było mało atrakcyjne nawet dla niewybrednych. Kościste ramiona i lekko zgarbione plecy nie świadczyły zbyt dobrze o jego trybie życia. Ohno zatrzymał się. Dwoma palcami dotknął karku młodszego i naciskając lekko przejechał wzdłuż jego kręgosłupa. Ninomiya podskoczył niczym oparzony.
- Co ty wyprawiasz?! – wykrzyknął, a jego twarz znowu pokryła się majestatyczną czerwienią.
- Trochę się garbisz – wyjaśnił spokojnie Satoshi w myślach odnotowując ten niecodzienny kontrast: purpurowa twarz i białe ciało.
Kazunari zachłysnął się powietrzem.
- I co z tego? Jeśli ci nie pasuje to zawołaj Sakuraia, niech ci pozuje – warknął chwytając swoją koszule.
- Nie powiedziałem, że mi nie pasuje. – Ohno złapał go za nadgarstek, odłożył ubranie z powrotem na kanapę i stanowczo posadził chłopaka na taborecie.
- Mam jeszcze godzinę, więc siedź tu spokojnie i staraj się nie ruszać – polecił. Nozdrza Kazunariego zadrgały nerwowo. „Cholerny kontrakt!” przeklinał w myślach uważnie śledząc poczynania malarza. Satoshi usadowił się naprzeciwko niego i zaczął rysować.

Prawie czterdzieści minut później Ohno odłożył kolejną kartkę na bok. Wyciągnął do góry ręce i przeciągnął się.
- Jaką chcesz herbatę? – spytał wstając. Ninomiya burknął tylko coś niezrozumiałego. - Zrobię ci zieloną z Kioto – zadecydował sam. Chwycił koc i zarzucił go młodszemu na plecy. Otulił go szczelnie. – Jest w niej nutka jaśminu, może dzięki temu przestaniesz się tak boczyć i krzywić.
Kazunari prychnął. Kiedy Satoshi wyszedł z pomieszczenia zarzucił koc na głowę i opatulił się nim staranie. Naprawdę nie potrafił zrozumieć Ohno. Zachowanie malarza było często przeraźliwie sprzeczne. Kiedy już wydawało się, że jest osobą prostolinijną i łatwą do zrozumienia nagle wyskakiwał z czymś, czego nikt się po nim nie spodziewał. Kazunari przycisnął kolana do klatki piersiowej. Oparł głowę na dłoni i wyczekiwał powrotu swojego najdziwniejszego chlebodawcy.
Ohno wrócił po dłuższej chwili niosąc dwa kubki. Aromatyczny zapach przyćmił ciężką woń farby. Ninomiya niezgrabnie ześlizgnął się ze swojego miejsca. Ignorując intensywnie wpatrującego się w niego Satoshiego pochwycił jeden z kubków i zaczął pić. Malarz znów obszedł go dookoła. Zatrzymał się i bez słowa wyjaśnienia zaczął formować koc, którym przykryty był młodszy, w coś na wzór kaptura. Kiedy trzymany przez Ninomiyę kubek zaczął zawadzać w przedsięwzięciu malarz bezceremonialnie odstawił go na stół.
- Siedź spokojnie – polecił stanowczo, ucinając tym samym protesty młodszego. Kazunari nie do końca rozumiał co się dzieję, ani dlaczego posłuchał nakazu. Przegryzł lekko dolną wargę i odwrócił głowę w bok. Ohno natychmiast złapał go za podbródek i przekręcił jego głowę w swoją stronę.
- Zostań tak – polecił odsuwając się do tyłu. Zmrużył oczy i jeszcze raz uważnie przyjrzał się swojemu „dziełu”.
Para bursztynowo-brązowych oczu patrzyła na Ohno ponaglająco.
- Dobrze – wyszeptał Satoshi, kiedy w jego głowie pojawił się ON - prosty i wyraźny jak nigdy wcześniej. 

ON – obraz

...

[Ara~] To już 9 rozdział, szybko idzie [kto by pomyślał?]. Ohno jest dziwny i przerażający i bezpośredni.

Ara~ jest zmęczona. Zamiast spać przez cały wczorajszy poranek walczyła z samą sobą, światem i systemem, a później <zamiast spać> ze śnieżnym armagedonem, a dzisiaj <zamiast spać> z Kochanowskim.  

Kupa słonia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz