1 września 2013

[Ara~] 13~ Watashi no Koi



TYTUŁ: Watashi no Koi [Moja miłość]
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari) [Arashi]
GATUNEK: YAOI, Romans, Dramat, Komedia
KATEGORIA: 15+

Wybiła 06:31 i budzik w sypiali Takeuchi zaczął dzwonić. Kobieta wyciągnęła rękę i na oślep zaczęła szukać przeklętego urządzenia stojącego gdzieś na nocnej szafce.

<ŁUP>
Coś, co najprawdopodobniej było telefonem spadło na podłogę.
- Mika, wyłącz to – jęknął Ninomiya przekręcając się na drugi bok. Takeuchi usiadła. Odgarnęła włosy do tyłu i szybko zlokalizowała budzik. Żółto-zielone cyferki pulsowały tak jakby były dręczone jakąś poważną chorobą, przestały gdy tylko budzik został wyłączony. Kobieta wstała z łóżka. Po jej nagim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. W drodze do drzwi prawie potknęła się o własną koszulę nocną. Zarzuciła ją na siebie, ale nieprzyjemne uczucie chłodu nie zniknęło. Poszła do łazienki, a następnie do kuchni by przygotować coś do zjedzenia. Do sypialni wróciła po półgodzinie.
- Wstawaj – powiedziała kładąc ubrania chłopaka na brzegu łóżka. Kazunari przekręcił się na brzuch i mruknął coś niezrozumiałego z głową schowaną w poduszce. Mika podparła ręce na biodrach.
- Już po siódmej, spóźnisz się – powiedziała jednym płynnym ruchem zrzucając kołdrę na podłogę. Ninomiya nawet nie drgnął. Pierwsze, nieśmiałe promienie słońca zaczęły błądzić po jego nagim ciele.
- Wstawaj – powtórzyła kobieta delikatnie gładząc go po plecach. Przesunęła dłoń na bok i zaczęła go łaskotać. Kazunari podskoczył w miejscu. Usiadł i z bardzo niezadowoloną miną spojrzał na Takeuchi. Ta uśmiechnęła się niewinnie. Ninomiya zmrużył oczy, a w jego głowie skrystalizował się plan zemsty. Nim Mika zdążyła zaprotestować złapał ją za nadgarstek i z powrotem pociągnął na łóżko.

- Spóźnisz się – powiedziała Takeuchi, kiedy tylko jej usta odzyskały swobodę po kolejnym pocałunku.
- To nie potrwa długo – zapewnił Nino wciskając dłoń pod jej koszule nocną.
- Tylko potem nie mów, że cię nie ostrzegałam – odpowiedziała zarzucając mu ręce na szyję i przyciągając do kolejnego pocałunku.

Równo po siedemnastej rozległ się dzwonek do drzwi. Ohno zerwał się z podłogi i pobiegł otworzyć.
- Cześć Nino – powiedział wpuszczając chłopaka do środka. Kazunari przywitał się lekkim skinieniem głowy.
- Chcesz coś do picia? – zapytał standardowo Satoshi.
- Nie. – Kazunari zdjął kurtkę i buty. Obaj przeszli do głównej części pracowni.
- Przygotuj się – powiedział Ohno uprzątając bałagan ze stołu. Dwa 40-centymetrowe kwadraty odłożył na oddzielną gromadkę niż inne rysunki. Nino pchany ciekawością zerknął na nie. Ten na wierzchu podzielony był na cztery ponumerowane części. W pierwszej narysowana była rybka, pozostałe przedstawiały różne etapy transformacji owej rybki – tu płetwa przemieniła się w rączkę, tam wyrosła nóżka. Wszystko zachowane było w pastelowych odcieniach czerwieni, pomarańczy i brązu.
Ohno przestawił sztalugę zakrytą czarnym prześcieradłem na środek po czym wyciągnął z z szafki starannie złożony szafirowy materiał.
- Gotowy? – spytał. Nino odłożył koszulkę na bok i usiadł na swoim stałym miejscu.
- Tak.
Malarz podszedł do niego rozkładając materiał. Już miał zarzucić go na Kazunariego kiedy coś przyciągnęło jego uwagę. Zmarszczył brwi i w skupieniu uważnie przyjrzał się ramieniu młodszego.
- Nie było tego wczoraj – powiedział dotykając swoimi smukłymi palcami dużej czerwonej plamki. – Tego też – dodał dostrzegając kolejną, mniejszą na drugim ramieniu.
- Eee… To chyba jakieś uczulenie – powiedział Ninomiya. Rano oczywiście zabrakło mu czasu i nie zauważył, że Mika zostawiła mu kilka pamiątek po wspólnej nocy. Teraz musiał nadrabiać swoje niedopatrzenie dobrą miną. Niestety Ohno nie wyglądał na przekonanego. Odsunął się od chłopaka i zaczął składać materiał.
- Ubieraj się – polecił. Nino wpatrywał się w malarza zdezorientowany. Ten jakby nigdy nic odłożył tkaninę z powrotem do szafy i zabrał się za odstawianie sztalugi na jej wcześniejsze miejsce.
- Słucham?
- Przyjdź dopiero wtedy, gdy te plamy znikną – powiedział Satoshi.
- Ale dlaczego?
Ohno podszedł do Nino i delikatnie pogładził go po policzku.
- Ninomiya-kun, teraz twoje ciało należy do mnie. Te plamy nie są rzeczami które chcę oglądać, więc następnym razem postaraj się o tym nie zapomnieć… Idź już – powiedział powoli obrysowując kształt jego szczęki.
Kazunari odepchnął jego rękę i zerwał się z miejsca. Szybko zarzucił na siebie ubranie i bez słowa wyszedł z mieszkania.

Za szybą samochodu świat pędził w zupełnie innym tempie. Ohno oparł głowę o szybę i ze znudzeniem wymalowanym na twarzy przyglądał się mijanym miejscom. Wjechali w korek.
- Ohno-san, wszystko w porządku? – siedzący za kierownicą Sakurai zaniepokojony zerknął na swojego podopiecznego.
- Jestem tylko zmęczony, zawieź mnie do domu – odpowiedział starszy.
- Niedługo siedemnasta – zauważył nieśmiało Sho.
- Ninomiya dziś również nie przyjdzie – powiedział spokojnie Satoshi. Minęło już cztery dni od ostatniej wizyty Kazunariego w jego pracowni. Przez wszystkie te dni nie miał od niego żadnej wiadomości, sam również o takową nie zabiegał – czekał. Było mu tylko szkoda Sho, który jak zawsze przejmował się wszystkim bardziej niż należało.
Samochód ruszył. Niestety nie zdążyli odjechać przed zmianą świateł i znowu stali na czerwonym. Ohno zamknął oczy i pogrążył się we śnie.

- Dzień dobry, Satoshi-kun. – W słuchawce telefonu zabrzmiał radosny głos Takahashiego. Ohno odłożył na bok pędzel i grzecznie się przywitał.
- Czy podjąłeś już decyzję? – spytał Takahashi. Satoshi odsunął się od sztalugi i z daleka przyjrzał się temu, co namalował do tej pory. Większość była jeszcze szkicem, ale staw i pływający w nim duży czerwono-biały karp były już prawie skończone.
- Tak. Chętnie wezmę udział w twojej wystawie, ale mam pewien warunek – powiedział. Takahashi westchnął z ulgą.
- Dla ciebie wszystko.
- Chcę by moje obrazy zawisły w tej nowej części galerii.
- Tej z dwoma kolumnami?
- Dokładnie.
- Doskonale. – Takahashi nie krył swojej radości. – Dzięki, że się zgodziłeś Satoshi-kun, już nie mogę się doczekać, by zobaczyć twoje prace. Niedługo skontaktuję się z Sakuraiem by umówić spotkanie.
- Również dziękuję, Takahashi-san. Do zobaczenia. – Ohno zakończył rozmowę wciskając czerwony przycisk w telefonie. Odłożył urządzenie na stół obok kilku kwadratowych kartek. Przywieszka przymocowana do komórki leżała tyłem. Ohno uśmiechnął się smutno i przekręcił ją na właściwą stronę.
Nadal czekał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz