2 września 2013

[Ara~] 15~ Watashi no Koi


TYTUŁ: Watashi no Koi [Moja miłość]
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: YAOI, Romans, Dramat, Komedia
KATEGORIA: 15+

Zimna woda powoli spływała z dłoni Kazunariego na spodnie. Chłopak mógł tylko marszczyć z niezadowolenia nos. Marszczył go już od ponad pięciu dni czyli dokładnie od czasu, kiedy w pracowni Ohno pojawiły się czerwone maki. Do namalowania obrazu wykorzystywany był jeden, ale codziennie do atelier'ie przynoszone były cztery nowe.
- Dobra, na dziś koniec – oznajmił Satoshi przeciągając się na swoim krześle. Nino skrzywił się nie mogąc rozprostować zdrętwiałych palców. Ohno bez słowa podszedł mu pomóc.
- Boli – jęknął Kazunari.
- Chyba musimy robić częściej przerwy – powiedział Ohno delikatnie rozmasowując dłoń młodszego. Nino siedział spokojnie ze wzrokiem utkwionym w podłogę. Nie wyrywał się nawet wtedy, gdy usta malarza niespiesznie muskały każdy jego palec.
- Pocałunki są najlepsze na ból – wyjaśnił Satoshi, kiedy pięć dni temu po raz pierwszy zastosował tę „metodę leczenia”. Nino był w tedy oburzony i próbował się wyrywać. Teraz wiedział, że nie miało to sensu, bo nie był w stanie powstrzymać Ohno, zresztą nie było to takie złe jak na początku myślał.

- Do jutra. – Ninomiya zamknął za sobą drzwi pracowni Ohno. Przeszedł do windy, na którą nie musiał długo czekać. Zjechał na sam dół. Wymienił kilka nieznaczących uwag z ochroniarzem budynku i wyszedł na ulicę. Szybko opuścił osiedle drogich apartamentowców. Stacja metra znajdowała się po drugiej stronie parku.
Zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer szefa.
- Przyjedź jak najszybciej możesz. – Rozmowa był krótka i konkretna. Nino przyspieszył.

12 stacji metra i 5 przystanków autobusowych później.

Kłęby dymu z papierosów unosiły się w niewielkim zapleczu sklepu. Ninomiya stał w równym rzędzie razem z dwójką innych pracowników zatrudnionych na pół etatu. Właściciel – suchy mężczyzna z niewielką ilością włosów na głowie – odchrząknął i zapalił kolejnego papierosa.
- Jest tak jak myślałem. Masówka i komercja niszczy wolny rynek i konkurencję – powiedział ochrypłym głosem. Wypuścił dym i wyciągnął z kieszeni trzy koperty.
- Niestety muszę was zwolnić. To wasza zapłata za ten miesiąc. – Ninomiya zacisnął wargi i ukłonił się razem z pozostałą dwójką. – Sklep zostanie zamknięty za dwa tygodnie – dodał mężczyzna zaciągając się mocno.


Ninomiya otworzył drzwi mieszkania. Na korytarzu zapalone było światło. W przedpokoju oprócz butów Miki była jeszcze jedna para. Męskie skórzane buty stały równiutko. Śmierdziały pieniędzmi. Kazunari wstrzymał oddech i nasłuchiwał. Z głębi mieszkania dolatywały do niego jakieś odgłosy. Chłopak zdjął buty i po cichutku, na palcach przeszedł korytarzem. Jego serce zadrżało, kiedy do jego uszu doleciało znajome skrzypienie i…

Drzwi sypialni Miki były lekko uchylone. Nino oparł czoło o zimną ścianę. Nie miał odwagi zajrzeć do środka. Stał i słuchał choć tak naprawdę z całego serca pragnął teraz ogłuchnąć. Po mieszkaniu rozniósł się głośny kobiecy jęk – idealne połączenie bólu i przyjemności. Kazunari zacisnął dłonie w pięści. Po cichu przeszedł do kuchni. Wyciągnął z kieszeni kurtki kopertę z pieniędzmi. Wyjął z niej kilka banknotów i schował je z powrotem do kieszeni. Kopertę położył na stole w miejscu, w którym zazwyczaj siadał.

Odgłosy z sypialni Takeuchi stały się bardzo głośne.

Nino na palcach przeszedł korytarz. Założył buty i wyszedł z mieszkania.
...

[Ara~] Dziś krótko - tak dla wewnętrznej równowagi. 
PS Dylemat dnia: jaki telefon wybrać? Biały czy czarny? Samsung czy iPhone? (Aish~ to takie trudne)
PS2 "Nino-san" rozpoczęło swoją emisję. Może ktoś oglądał? [AraBang55] jest w lekkim szoku, ale jednocześnie pod wrażeniem. Mimo, że Ninomir przypominał śmierć prezentował się bardzo dobrze (śliczny miał ten garnitur). Na szczęście nie kazali mu jeść tego podejrzanego, niebieskiego curry (u~fujka!). A to poruszenie i oburzenie jak pokazali mu Ohno Satoshiego było bezcenne - Ohmiya forever <3 Zdecydowanie czekamy na kolejne odcinki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz