10 września 2013

[Ara~] Urodziny Nino ~ one-shot





[Ara~] Wszystkiego najlepszego Ninomiya-san!! Dużo zdrowia! Obyś już nigdy nie doprowadził się do stanu, w którym przypominasz chodzącą śmierć. Dużo powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym. Obyś odnalazł swoją drugą połówkę i mógł z nią/nim wieść szczęśliwe i pełne miłości życie. Niech każdy projekt, w który bierzesz udział przynosił uczucie spełnienia i satysfakcji. Dziękuję za to, że jesteś. Obserwowanie osoby, której zachowanie jest bardzo podobne do mojego własnego jest jednocześnie przerażające i fascynujące XD

[Bang!] Nieznośnie młody i słodki Nino, życzę Ci, żebyś nadal produkował tyle tematów do fików, co dotychczas XD

Troszkę późno, ale udało się dokończyć urodzinowy prezent dla Nino. Cztery krótkie historyjki z Nino w roli głównej. Zapraszamy do czytania!

AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Nino x Arashi (Sakumiya, Aimiya, Matsumiya, Ohmiya)
GATUNEK: obyczajowy, romans (??) 
KATEGORIA: dla wszystkich

 S--->N

Gdyby poprosić Sho, aby podał ranking swoich ulubionych rzeczy jedzenie bez wątpienia znalazłoby się w pierwszej trójce. Sakurai uwielbiał jeść i wcale się z tym nie krył. Znał wszystkie firmy cateringowe, które warto znać, a jednocześnie był otwarty na nowości.

Sho uśmiechnął się szeroko. Nieznane logo firmy widniejące na opakowaniu jego jedzenia wywołało przyjemny dreszczyk. Złożył rączki.
Itedakimasu - zawtórował mu drugi głos. Sho ze zdziwieniem spojrzał przed siebie. Dokładnie naprzeciwko siedział Ninomiya i właśnie otwierał swoje pudełko z jedzeniem.

Sakurai pokiwał głową i z uśmiechem zabrał się za jedzenie. Nie mógł się jednak powstrzymać i co raz zerkał w stronę Kazunariego – widok jedzącego chłopaka zawsze go uspokajał i sprawiał, że nie martwił się o niego aż tak bardzo.

Nino złapał pałeczkami kulkę w panierce i wsadził do buzi. Błysk w jego oczach i mina jaką zrobił nie pozostawiał żadnych wątpliwości – naprawdę mu smakowało.

Sho szybko przeliczył swoje kulki. Było ich dokładnie pięć. Wziął jedną na spróbowanie. Eksplozja smaków zaskoczyła nawet jego przyzwyczajone do przeróżnego jedzenia kubki smakowe. Nie mógł się dziwić, że naprawdę posmakowało Nino.

Sho jeszcze raz przeliczył kulki.
- Nino chcesz je? - spytał przysuwając pojemnik w stronę młodszego. Kazunari spojrzał zdziwiony najpierw na niego później na jedzenie.
- Sho-kun, wszystko w porządku? - spytał starając się nie zerkać na kuleczki.
- Już nie mogę.
- Jesteś chory? - w dużych brązowych oczach Nino pojawiło się zmartwienie. Sakurai szybko zaczął zaprzeczać.
- Nie smakują mi - powiedział przekładając kulki do pojemniczka Nino. - Zresztą przechodzę dzisiaj na dietę - dodał kolejne kłamstwo. Ninomiya wydawał się nie do końca przekonany.

Sho przysunął się do niego. Złapał jedną z kuleczek swoimi pałeczkami i przystawił ją do buzi przyjaciela.
- Jedz - powiedział. Kazunari uśmiechnął się figlarnie.
- Będziesz mnie karmił?

Sho przytaknął. Szczęśliwy Nino będzie dla niego zawsze ponad wszystkie rankingi.

A--->N

Aiba ziewnął szeroko. W autobusie wiozącym zespół do miasta, w którym miał odbyć się następny koncert było cicho i spokojnie. Rozlegał się jedynie odgłos stukania palcami po klawiaturze. To pochylony nad swoim laptopem Sho pracował nad czymś zawzięcie.

Masaki wychylił się ze swojego miejsca i rozejrzał na boki. Grupa siedzących z przodu Johnny's Juniors spała. Spał też Lider. Siedzący nieopodal Jun schowany był za książką – czytał albo tylko udawał – Masaki nigdy nie był pewien.

Aiba wychylił się jeszcze bardziej i na jego twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech. Ninomiya wiercił się w swoim fotelu – nie spał.

Masaki wygrzebał z kieszeni telefon. Włączył jakąś grę i niestarając się za bardzo zagrał kilka razy. Kiedy odpowiednia ilość nowych rekordów została nabita Aiba znów wychylił się ze swojego miejsca.
- Nino-chan, Nino-chan - zawołał cicho. Kazunari drgnął i spojrzał na niego niewyraźnie.
- Nino-chan, pomóż mi. - Masaki odpiął pasy i szybko potuptał do młodszego. Usiadł na wolnym miejscu obok Nino i wcisnął mu telefon do ręki. - Nie umiem przejść dalej.

Ninomiya przekręcił się troszkę w fotelu.
- Pokaż jak to robisz.

Aiba objął go od tyłu jednocześnie zabierając swój telefon. Znów zaczął grać. Kazunari parsknął zirytowany niezdarnością jego ruchów.
- Daj, pokażę ci jak to się powinno robić - odezwał się wyrywając urządzenie z rąk starszego. Masaki nie stawiał oporów. Uśmiechnął się tylko i nieco mocniej objął przyjaciela.

M--->N

Matsumoto znudzonym wzrokiem błądził po półkach zapełnionych grami wideo. To nie tak, że ich nie lubił czy się na nich nie znał. Zdarzało się, że zatracał się w jakimś tytule na dłuższą chwilę, ale nigdy nie przekraczał granicy między rozluźnieniem, a maniactwem. Nie był przecież Nino.

Jun spojrzał na swojego niewiele starszego kolegę. Kazunari stał przed jedną z półek i wpatrywał się w nią jak dziecko, które po raz pierwszy weszło do sklepu ze słodyczami.

Matsumoto bez większego zainteresowania przysłuchiwał się rozmowie jaka wywiązała się między Kazunarim, a panem sprzedawcą. Powoli zaczął czuć się ignorowany. Kiedy nie zwracano na niego uwagi przez kolejne pięć minut cmoknął zirytowany. Jego sweterek nie będzie wiecznie czekał.
- Nino kupujesz coś? - wtrącił się do rozmowy. Ninomiya pokręcił głową. - Chodźmy więc, wrócisz sobie porozmawiać kiedy indziej - dodał łapiąc przyjaciela za rękę i wyciągając ze sklepu. Nino nie stawiał większych oporów.
- To była nowa wersja - zaczął ni z tego ni z owego Kazunari, kiedy znaleźli się między wieszakami jakiegoś markowego butiku.
- Tej gry?
- Tak.
- Więc dlaczego jej nie kupisz?
- Zwariowałeś? Wiesz ile ona teraz kosztuje? Poczekam pół roku, albo rok. Na pewno stanieje o połowę ceny. - Ninomiya aż zarumienił się z rozemocjonowania. Jun poklepał go po głowie, wolał się nie wdawać w dyskusje na temat skąpstwa starszego.

Następnego dnia Matsumoto znalazł wolną chwilę i niby przypadkiem zawędrował do sklepu z grami, który odwiedził wcześniej z Ninomiyą. Pan sprzedawca chyba ich wtedy nie rozpoznał, ale na szczęście pamiętał tytuł o którym dyskutował z Nino.

Matsujun bez mrugnięcia zapłacił odpowiednią, wcale nie tak niską, cenę. Dawanie gry na urodziny było mało oryginale i zupełnie nie w stylu Junu. Na szczęście była jeszcze rocznica przyjęcia do agencji. Nino pewnie już nie pamięta kiedy wypada, ale Jun nigdy by o niej nie zapomniał.

O--->N

Ohno otworzył oczy. Stojący na nocnej szafce zegarek wskazywał czwartą trzydzieści rano.

Ohno przeciągnął się. Miał dziś wolne. Chciał pojechać na ryby. Już dawno nie miał żadnej okazji. Już prawie zapomniał jak to jest czuć promienie słońca na twarzy, zapach morza w nozdrzach i wyrywająca się rybę na wędce.

Ohno usiadł. Zadecydował, że na pewno dzisiaj pojedzie.

Z prawej coś zaszeleściło, zamruczało i westchnęło.
- Sa... toshi...

Ohno spojrzał w prawo. Okryta cienkim prześcieradłem, z głową wtuloną w poduszkę największa i najcenniejsza „ryba” jaką kiedykolwiek złowił wierciła się we śnie.

Ohno położył się na boku. Obserwował. Leżącą obok istota zamachnęła rękami i mocno przytuliła się do skrawka okrywającego ją materiału. Znów westchnęła przez sen.
- Sa.... toshi..

Ohno zachichotał. Materac zaskrzypiał cichutko kiedy przysuwał się w stronę śpiącego stworzenia.

Ohno uśmiechnął się. Objął śpiącego, drobnego człowieczka i delikatnie pocałował w czoło i nos.  

Nino dziś też ma dziś wolne - podpowiedział mu w głowie jakiś głos – ryby i morze będą musiały poczekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz