2 września 2013

[Ara~] Sake party ~ one-shot


Na dobry początek majowego weekendu niedługa pijacka historia. Miłej lektury ^^

TYTUŁ: Sake party
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Arashi x Arashi [ale również: Ohmiya i na upartego Junba]
GATUNEK: Crack, Komedia
TYP: One-Shot
KATEGORIA: 16+

Czwarta butelka sake została opróżniona i Matsujun nie pamiętał już co tak dokładnie świętowali. Może była to wysoka sprzedaż ostatniego DVD i singla, może zakończenie trasy koncertowej, która okazała się wielkim sukcesem, może to, że Aiba zakończył już zdjęcia do nowej dramy i będzie miał w końcu troszkę więcej czasu na sen, a może to i wiele innych rzeczy naraz? Jun naprawdę nie pamiętał. Wiedział jednak, że papa Johnny był z nich zadowolony i wyrazem tego zadowolenia był weekend w jakimś onsenie na zadupiu kraju na koszt agencji.
- Dobre i to – powiedział najmłodszy członek Arashi. Siedzący obok Sakurai przestał wciągać kluski i spojrzał na niego uważnie swoim zapijaczonym spojrzeniem. Jun wziął ze stołu czystą serwetkę.
- Nic takiego – zapewnił wycierając podbródek starszego. Sho-chomik z uśmiechem pokiwał głową i wrócił do wciągania klusek.
- Zagrajmy w grę!! – wykrzyknął Aiba zrywając się nagle z miejsca i wybiegając z pokoju. Matsumoto przekręcił głowę na bok. Jego przyciemniony alkoholem umysł próbował przypomnieć sobie kiedy skończyli bawić się we „wciśnij w Nino jedzenie” i kto właściwie wygrał. Dla pobudzenia szarych komórek skierował spojrzenie na siedzących po drugiej stronie stołu Ohno i Nino. Kazunari ze słodkim uśmiechem opierał się całym sobą na Liderze i za pomocą samego spojrzenia przekazywał mu jakieś tajne wiadomości. Satoshi obejmował Nino w pasie i bezwiednie bawił się rąbkiem jego yukaty. Uśmiechał się równie słodko co młodszy i w jego oczach (tak samo zapijaczonych co Sho) widać było, że rozumie wszystko co Nino chce mu przekazać. Matsumoto przekręcił głowę na drugi bok. Nie miał jeszcze dowodu, ale był pewien, że te dwa osobniki są jakimiś kosmicznymi podrzutkami. Najwyraźniej ufoki mieli ich dość i postanowili uprzykrzyć życie ziemianom. Zanim Jun zdążył podzielić się tą myślą z Sho (a Jun był skory do takich zwierzeń po pijaku) do pomieszczenia wbiegł zdyszany Masaki.

Matsumoto najpierw zauważył jak źle zawiązane obi rozluźniło yukatę Aiby, która teraz w bardzo nieprzyzwoity sposób odsłaniała jego ładne nogi, dopiero potem to, że w dłoni Aiby coś było.
- Zagrajmy w grę! – wykrzyknął wpychając się między Sho, a Junem.
- Aiba-chan to pałeczki z Himitsu skąd je masz? – Matsumoto spojrzał jak na stole ląduje pięć pałeczek, a na jednej z nich widniej znak ‘arashi’. Jun pamiętał je dobrze nawet przez zapijaczony umysł.
- Personel mi je pożyczył – odpowiedział uradowany Masaki. – Zagrajmy, kto wyciągnie ‘arashi’ będzie mógł wydać polecenie lub zadać pytanie komu tylko zechce.
- Dobra robota Aiba-chan! – zawołał Kazunari wpychając swoją małą rękę pod yukatę Satoshiego.

Matsumoto nie był pewien czy w takim stanie chce się bawić w coś takiego ze swoimi kolegami z zespołu. Z nadzieją spojrzał na Sho. Sakurai z zawzięta miną chomika wpatrywał się w swoją pustą miskę po kluskach. W jego spojrzeniu było coś niepokojącego. Zazwyczaj poważny i opanowany Sakurai Sho miał swoją ciemną stronę, która w ocenie Juna była bardziej przerażająca niż Nino nie mogący dotykać tyłka Lidera.
- Zagrajmy – powiedział Sakurai takim głosem jakby decydował o losach pokoju na świecie.
- A jak ktoś przegra lub odmówi wykonani zadania będzie musiał założyć to – odezwał się Nino machając do reszty damską bielizną, którą Riida/Satoko kupił w specjalnym, noworocznym odcinku Arashi ni Shiyagare*. Jun przełknął głośno ślinę. Porwał pałeczki i zaczął je mieszać w swojej dłoni.
- Dobra, zaczynajmy – powiedział zaskakująco, nawet dla samego siebie, pewnym głosem. Arashi szybko pociągnęło za pałeczki. Sprawdzili kto znalazł ‘króla’ na trzy cztery.
- Yatta! – krzyknął Nino jak szalony wymachując patyczkiem. – Chcę, żeby Oh-chan mnie pocałował.

Satoshi ochoczo przytaknął.
- Co to ma być za wyzwanie? Przecież wy się bez przerwy liżecie. – Matsujun czuł się naprawdę oburzony.
- Wcale, że nie! Zresztą zasady tego nie zabraniają, prawda Aiba-chan?

Masaki przybrał postawę podpitego myśliciela. Ohno jednak nie miał zamiaru czekać. Ujął w dłonie twarz Nino i pocałował go z większą pasją niż było to konieczne. Gra została wstrzymana aż do momentu kiedy Ohmiyi zabrakło powietrza w płucach.

Sho jako drugi wylosował pałeczkę władzy. Jego pytanie skierowane było do Aiby i brzmiało: „Jak nazywa się obecny premier Japonii?”. Masaki wiercił się chwilkę na swoim miejscu, ale odpowiedział, ku zaskoczeni chyba wszystkich, poprawnie.

Kilka kolejnych rund minęło sprawnie (Ohno zmusił Nino do zjedzenia czterech krążków sushi naraz, a Jun musiał wymienić imiona wszystkich zwierzaków Aiby). Po tym jak Matsujun wylosował ‘króla’ i zażyczył sobie, by do końca gry Satoshi siedział obok niego i że nikt nie może tego cofnąć, grało mu się naprawdę dobrze. Kazunari oczywiście próbował się mścić, ale z marnym skutkiem. W takim nastroju i z taką dawką alkoholu we krwi Matsujun był wstanie znieść niemal wszystko.

Pałeczki znów zostały pociągnięte. Masaki aż pisnął z zachwytu. Dzisiejszego wieczoru nie miał zbyt wiele szczęścia, a jego głowa aż huczała od pomysłów!
- Nino będzie zgadywał kto go całuje – oświadczył Aiba. Matsumoto zakrztusił się swoim sake.
- Co? – wyrwało się wszystkim z wyjątkiem Ohno. Najstarszy z zapałem oświadczył, ze chce być pierwszy.
- Ja nie chce się całować z facetem. – bąknął Sho przełączając się w tryb nieszczęśliwego chomika. Matsujun mu przytaknął.
- Ale to nie facet tylko Nino – wyjaśnił Masaki. Kazunari prychnął.
- Wystarczy mały buziak. Zobacz. To nic trudnego. – Aiba uśmiechnął się szeroko i dla przykładu pocałował siedzącego najbliżej Satoshiego. Kapitan wydawał się zaskoczony, ale w taki pozytywny sposób. Kiedy ich wargi po kilku sekundach przestały się dotykać obaj wyglądali na szczęśliwych.
- Widziałeś Sho-chan, to nic strasznego, jeśli chcesz możemy poćwiczyć – zaproponował Masaki wkraczając w przestrzeń osobistą starszego. Sakurai nie pozwolił się pocałować, ale by Aiba nie czuł się odrzucony objął go jedną ręką. Matsujun przyglądał się temu w milczeniu.
- Nie możemy go dotykać ani się odzywać gdy ktoś go całuje. – Sho zaczął ustalać zasady.
- I musimy mu zasłonić oczy i związać ręce inaczej na pewno będzie oszukiwał – wtrącił się Aiba. Matsumoto przytaknął i zaczął rozglądać się za jakimś sznurkiem. Jakby nie patrzeć to był Nino, który dla wygranej jest gotów dopuścić się najobrzydliwszych przekrętów.

Kazunari przekręcił oczami.
- Róbcie co chcecie, ale jak wygram to Sho też będzie musiał zgadywać.

Ze związaniem Nino poszło sprawnie. Kiedy skończyli Matsujun był w pełni zadowolony z pracy jaką wykonał. Niepokoiło go tylko spojrzenie jakim Satoshi obserwował prawie najmłodszego członka Arashi. Jego wzrok pozbawiony był alkoholowego zamroczenie, na którego miejsce wkroczyło czyste pożądanie. Jun też uważał, że ten drobny, bezbronny mężczyzna siedzący teraz na środku pokoju może być pociągający jednak nawet po niezliczonej ilości sake nie powie tego głośno.


Kazunari dokładnie pamiętał ile wypił, co oznaczało, że jest jak najbardziej świadomy. Z zasłoniętymi oczami i skrępowanymi rękami siedział spokojnie i czekał aż reszta grupy ustali kolejność z jaką mają go całować. Nino nie widział nic złego w całowaniu się z drugim facetem. Dorastał w środowisku wypełnionym wyłącznie chłopakami i był przyzwyczajony do takich rzeczy.
- Zaczynamy – rozradowany głos Masakiego zaświergotał mu w uszach. Kazunari rozluźnił ciało i skupił się na zmysłach, które mógł jeszcze kontrolować.

Szuranie skarpetek po podłodze, czyjś przyspieszony oddech na jego twarzy, a następnie coś miękkiego dotykającego jego ust.

To był bardzo nieśmiały pocałunek. Nino przechylił lekko głowę przywierając mocniej do obcych ust. Całujący został zaskoczony, ale na szczęście nie uciekł za szybko.

Znów szuranie stóp po podłodze i kolejne wargi dotykające jego własnych. Kazunari uśmiechnął się lekko. Znał te usta. Smakował ich już kilkakrotnie. Dziś były jak sake, mandarynki i sos sojowy.

Kolejne usta całowały go jednocześnie chętnie i zaborczo. Tak jakby osoba nie mogła się zdecydować czego tak naprawdę chce. Nino żartobliwie przejechał językiem po dolnej wardze kolegi z zespołu. W odpowiedzi uzyskał przytłumione warknięcie.

Ostatni pocałunek był jak cukierek: słodki i delikatny. Nino zamruczał z zadowolenia, a kiedy czyjś język próbował wkraść się do jego ust nie stawiał żadnych oporów.

Cztery pocałunki. Każdy inny tak samo jak jego koledzy z zespołu. Kazunari zastanawiał się chwilę, nie był do końca wszystkiego pewien.
- Niech jedynka i trójka pocałują mnie jeszcze raz – powiedział kierując głowę w stronę, z której dochodziły głosy pozostałych burzowych chłopców.
- Ale dlaczego? – jęknął Sho.

Kazunari zaśmiał się w duchu.
- Jeszcze raz bo nie jestem pewien. Niech najpierw podejdzie trójka.


Satoshi siedział ze skrzyżowanymi rękami i z naburmuszoną miną patrzył jak Jun znowu całuje Nino.

"Dlaczego Kazu nie poprosił jego o jeszcze jeden pocałunek? Przecież musiał wiedzieć, który był i właśnie dlatego, że wiedział powinien poprosić go jeszcze raz! Nie powinien pozwalać na tą całą zabawę! A co jeśli Kazu uzna, że reszta całuje lepiej niż on? Jun miał dobrą technikę, Aiba zawsze szczerze przekazywał swoje uczucia, a Sho…"

Satoshi głośno wypuścił powietrze. Jego spojrzenie utkwione było w czerwonych i nabrzmiałych od całowania wargach Nino. Prawie najmłodszy burzowych chłopiec nawet w wyciągniętej, spranej koszulce potrafił emanować erotyzmem, a teraz z zasłoniętymi krawatem Sho oczyma, skrępowanymi z tyłu rękami i tymi lekko rozchylonymi ustami błagającymi o więcej przeszedł na zupełnie nowy poziom. Prawdziwy level up! - dokładnie tak jak w tych jego grach. Satoshi nie miał zamiaru oddać go nikomu, nawet swoim najbliższym przyjaciołom. Mały, słodki Kazu był jego i wyłącznie jego!

Ohno wstał. Zamaszystym krokiem przeszedł pokój zatrzymując się dopiero przy Ninomiyi. Nim ktokolwiek zdołał zareagować gwałtownie wbił się ustami w usta Nino. Kazunari jęknął zaskoczony. Aiba wybuchł głośnym śmiechem, Jun zaczął głośno chrząkać, a Sho zakrył twarz dłońmi i przyglądał się wszystkiemu przez szpary między palcami.
- Oh-chan? – wysapał Kazunari kiedy tylko mógł znów oddychać. Satoshi objął go mocno, a pozostałym przesłał mordercze spojrzenie.
- My się już z wami nie bawimy – powiedział pocierając swój policzek o policzek Nino. Aiba, Sho i Jun spojrzeli na siebie. Zazdrosny Lider był ciekawym lecz niebezpiecznym zjawiskiem. Zapanowała cisza. Sho pozbierał wszystkie pałeczki, a pozostali wrócili do picia tak, jakby nic się nie stało. Nim skończyli piątą butelkę sake Aiba przyuważył zapomniany kawałek materiału ładnie nazwany bielizną.
- Co zrobimy z tym? – spytał niewinnie. Błysk w oczach Ohno pozbawiony był niewinności, kiedy jego spojrzenie zetknęło się ze wzrokiem Masakiego. Kapitan puścił nadal związanego Nino i szybciutko podreptał po ‘szmatkę’.
- Myślę, że Kazu będzie w tym dobrze wyglądać – oznajmił zabierając bieliznę, następnie wziął pod pachę głośno wołającego pomocy Nino i potuptał do innego pokoju. Nim wyszedł wysłał swoim młodszym kolegom spojrzenie o sile rażenia bomby atomowej.


Jun jednym sprawnym ruchem opróżnił swoją czarkę z alkoholem. Nawet nie pomyślał o tym, by ratować Nino, zresztą wątpił w to, że Nino chce być tak naprawdę ratowany. Sho bez słowa dolał wszystkim sake. Musieli się jeszcze bardziej upić, by nie słyszeć dziwnych odgłosów z sąsiedniego pokoju i by jutro rano nie pamiętać niczego, absolutnie niczego.


KONIEC

>>>>
* jakoś nie mogę znaleźć zdjęcie tej bielizny, ale wszystkich zainteresowanych odsyłam do noworocznego specjalnego odcinka Arashi ni Shiyagare (2013.01.01), który warto zobaczyć nie tylko dla Ohno przebranego za dziewczynę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz