6 marca 2014

[Bang!] 03~ MAFIA II

[Bang!] Omo TT strasznie przepraszam za brak aktualizacji Mafii - zapomniałam TT Ale Wam to zrekompensuję, obiecuję XD 

Tymczasem…

TYTUŁ: MAFIA II
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, komedia, dramat, obyczajowy
KATEGORIA: 17+



Dwa lata wcześniej. Listopad.

Ciszę raz za razem przerywał szelest kartek. Ohno wreszcie zamknął czasopismo. Same nudy.
Oparł się łokciem o stół i wsparł brodę na dłoni. Spojrzał beznamiętnie na górę jedzenia na kuchennym stole.
Kiedy on się obudzi?
Gdy wrócił z kawiarni, od razu poszedł sprawdzić, czy śpiący ma puls. Przypłacił to kopniakiem w kolano, który zaserwował mu owy śpiący królewicz.
Nie chciał go budzić, z drugiej strony nie po to go tu przyprowadzał, żeby się na niego patrzeć.
Z myśli wyrwał go jakiś łomot połączony z dźwiękiem rozbijanego szkła. W mgnienia oku zerwał się z krzesła i pobiegł do sypialni.
Ninomiya leżał przy łóżku w skłębionej pościeli. Przy nim walały się odłamki szkła - pozostałości po kryształowej lampce nocnej.
Satoshi nacisnął przycisk i odsłonił żaluzje we wszystkich oknach. Blade światło padło na mały kołtun na podłodze, który zaczął coś piszczeć.
Ohno podszedł do niego i przykucnął.
'Niedobrze mi' – oznajmił z trudnością Ninomiya.
Satoshi bezceremonialnie zasłonił mu usta ręką i zaprowadził do pobliskiej łazienki. Wepchnął mu głowę do wanny.
Mógł się spodziewać, że taki będzie finał tego wszystkiego.
Ninomiya zbladł jak ściana i pochylił się jeszcze bardziej w głąb wanny. Ohno pokręcił głową i objął go od tyłu naciskając z całej siły jego brzuch.
'Przestań!' - wycharczał Ninomiya, gdy złapał w końcu powietrze w płuca. Odwrócił się w stronę Satoshiego.
'Kim ty jesteś?' - wymamrotał niewyraźnie.
Ohno jednym ruchem przekręcił jego głowę w kierunku wanny.
'Masz czas gadać?'
Ninomiya znowu na niego spojrzał.
'W ogóle, gdzie ja jes...'
Ohno ponownie wpakował mu głowę do wanny.
'Rzygaj.'
Ninomiya odepchnął jego rękę i wrzasnął.
'Nie chce mi się! - Zaraz potem złapał się za głowę i kucnął przy wannie. - 'Boli...'
Ohno przygotował mu kąpiel i nie zważając na słabe protesty, ściągnął z niego jedwabną piżamę w czerwone smoki i kazał zanurzyć się w ciepłej, pachnącej czereśniami wodzie.
Nie wyszedł z łazienki, mimo posyłanego mu raz za razem spojrzenia mordercy. Obawiał się, że chłopak może się w końcu utopić.
Nie wiedział czemu, ale podobał mu się sposób w jaki mokre kosmyki włosów Ninomiyi opadały mu na twarz. Miał ochotę złapać za jego blady policzek i wytarmosić go.
Przekręcił oczami.
Durny pomysł.
'Wyłaź' – burknął podnosząc biały ręcznik.
Niedługo miso, które mu zamówił będzie całkiem zimne.
'Odwróć się' – poinstruował Ninomiya.
Satoshi westchnął i wyciągnął go za ramiona z wody.
'Nie ma czasu na wstyd.'
Chłopak wyrwał mu się.
'Zostaw mnie. Nie wiem nawet kim jesteś!'
Ohno uśmiechnął się lekko i wyciągnął rękę.
'Ohno Satoshi, bardzo mi miło, a teraz chodź.' - Zaczął znowu wyciągać go z wanny.
'Zostaw! Co ja tu robię?!' - Znowu złapał się za głowę. - 'Jak boli...'
Ohno odsunął się i podniósł głowę.
'Wpakowałeś mi się wczoraj pijany do taksówki, a potem do łóżka. To ja powinienem tu zadawać pytania.'
Ninomiya spuścił wzrok.
'Nic nie pamiętam.'
'A powinieneś.'
Chłopak nieśmiało wziął od niego ręcznik i opasał się nim.
'Czy coś się między nami wydarzyło?' - zapytał cicho.
Ohno prychnął.
'Leciałeś mi wczoraj przez ręce. Nie lubię łatwych facetów.'
Ninomiya nie miał śmiałości spojrzeć mu w oczy.
'Sam się przebrałem, czy ty to zrobiłeś?'
Ohno oparł się o drzwi.
'Chyba nie sądzisz, że pozwoliłbym, abyś spał brudny w moim łóżku.'
'Och' – zdołał tylko wykrztusić chłopak i zamknął się w sobie, ale tylko na chwilę.
Nagle podniósł wzrok i z obłąkanym wyrazem twarzy zepchnął Ohno z drogi i wybiegł z łazienki.
Satoshi uniósł brew.
Jak na kogoś z porannym kacem, Ninomiya miał stanowczo zbyt dużo energii.
'Która godzina?' - usłyszał pytanie chłopaka. Ten biegał w ręczniku po całym mieszkaniu i zaglądał we wszystkie kąty. W końcu stanął przed Satoshim i spojrzał na niego rozbieganym wzrokiem.
'Gdzie jest moja torba?'
Przez głowę Ohno przebiegła błyskawiczna myśl.
'Jaka torba?'
Ninomiya znowu zaczął kręcić się w kółko.
'Jak to jaka?! Moja! Dżizas, chyba spóźniłem się na uczelnię. Miałem też dzisiaj wpaść do kawiarni. Aaa!!' - krzyknął z bólu, gdy uderzył małym palcem o nogę kanapy. Opadł na plecy i schował twarz w dłoniach.
Satoshi rzucił mu szlafrok.
'Nie miałeś przy sobie żadnej torby.'
Chłopak wyjęczał coś niezrozumiałego.
Ohno dotknął go nogą.
'Ubierz się i przestań robić wokół mokre ślady.'
'Miałem tam wszystko. Jak ja wrócę do domu?'
Ohno spojrzał na niego z góry.
'Nie mam pojęcia i nie obchodzi mnie to. Ubieraj się, dam ci coś do jedzenia.'
Chłopak zrezygnowany nałożył szlafrok i poczłapał za Ohno do kuchni.
'Nie chcę jeść...' - wymamrotał. - 'Oddaj mi moje ubranie. Wychodzę.'
Ohno przystanął i spojrzał na zbolałą minę Ninomiyi.
'Jak się nazywasz?'
Chłopak machnął ręką.
'Nieważne i tak zaraz wychodzę. Nigdy więcej mnie nie zobaczysz.'
Satoshi pomyślał, że to niewykonalne. Na pewno nie na tym etapie. Zdecydowanie będą się widzieli częściej niż Ninomiya przewidywał.
Usiadł naprzeciwko niego i wskazał palcem.
'Twoje ubranie jest w pralni. Jeśli to zjesz, może pożyczę ci własne.'
Chłopak, nie mając innego wyboru, chwycił leżącą obok łyżkę.

Zadzwonił dzwonek.
Ohno podniósł się z uśmiechem z fotela.
Wczoraj, gdy Ninomiya odchodził, bąknął coś o noclegu u kolegi z uczelni. Ohno trochę się obawiał, że po drodze może wydarzyć się coś w stylu sytuacji na moście, więc wysłał za nim jednego ze swoich ludzi.
Ohno cmoknął z dezaprobatą.
Ninomiya nie wydawał się być zbyt bystry. Mógł zabić się na prostej drodze.
Satoshi otworzył drzwi i oparł się o framugę.
Przed nim stał jego wczorajszy gość. Był wyprostowany jak struna i miał stanowcze spojrzenie.
Ohno pomyślał, że może trochę się co do niego pomylił. Robiło się coraz bardziej interesująco.
'Przyszedłem po ubranie.'
'Nie znasz słowa: 'dobry wieczór'?'
Chłopak troszeczkę się zawstydził.
'Proszę, przyniesiesz mi je?'
Ohno bardzo próbował się nie roześmiać.
'...Ohno-san.'
Ninomiya spojrzał na niego i coraz bardziej skulił się w sobie.
'Jak się nazywasz?'
Chłopak wyciągnął rękę.
'Ninomiya Kazunari. Mogę dostać z powrotem swoje ubranie?'
Ohno zniknął na moment w głębi mieszkania, by po chwili wrócić dzierżąc w dłoni niewielką, białą torebkę i komórkę.
'Proszę, oto twoje ubranie' – powiedział podając mu torebkę. - 'A to twój telefon.'
Ninomiya złapał go i zaczął oglądać ze wszystkich stron.
'Ale jak?... Przecież wczoraj w klubie nie znalazłem niczego.'
Ohno wzruszył ramionami.
'Mój dobry znajomy znalazł go na ladzie w barze. Podobno ma też jakąś czarną torbę... Przyjdź jutro. Kto wie, czy nie należy do ciebie.'
Drzwi zamknęły się przed oniemiałym chłopakiem.

Następny rozdział
19 marca, środa (2 rozdziały)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz