3 kwietnia 2014

[Bang!] 06~ MAFIA II

Sorki za małe spóźnionko. Dzisiejszy rozdział nieźle namiesza kk Miłego czytania :D

TYTUŁ: MAFIA II
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, komedia, dramat, obyczajowy
KATEGORIA: 17+


'Na które jedziemy?' - Palec Ryu zatrzymał się przed kilkudziesięcioma przyciskami oznaczającymi poszczególne piętra.
Ohno, który stał oparty plecami o róg windy, wyszedł spokojnie przez otwarte jeszcze drzwi odprowadzany przez zdziwione spojrzenie chłopaka.
'Chyba żartujesz?! Tu jest ponad sto pięter!' - wykrzyknął, gdy zorientował się, że Satoshi kieruje się w stronę schodów.
Ryu pobiegł za Ohno i stanął przed nim wyciągając szeroko ręce.
'Na którym piętrze jest to zebranie?' - zapytał stanowczo.
Ohno odepchnął go ręką.
'Na 64' – oznajmił krótko i poszedł schodami w górę.
'Co?!' - wrzasnął Ryu. - 'Chyba cię pogięło!'
Miał nadzieję, że swoim brakiem szacunku wzbudzi w Satoshim jakąś reakcję, ale Ohno tylko poszedł dalej.
Ryu przygryzł dolną wargę.
'To ma jakiś związek z odejściem Nino z agencji?!' - zapytał jednym tchem.
Ohno postawił niepewnie stopę na kolejnym stopniu i zatrzymał się.
Ryu korzystając z okazji wbiegł szybko na schody i stanął przed nim.
'Dlaczego kazałeś mi powiedzieć Eto-san, że Ninomiya odchodzi?'
Ohno zepchnął go na bok.
'Poczekaj na mnie w recepcji.' - Zaczął wspinać się energicznie po schodach.
Ryu spojrzał na niego ze złością i zaczął schodzić szybko na dół.
Ohno Satoshi był zwariowanym bałwanem. Nie tego oczekiwał po pełnym strachu spojrzeniu swojego ojca. I ktoś taki był panem życia i śmierci wielu?! Ktoś taki miał się zająć jego matką?! Ktoś taki miał mu rozkazywać?!
Chłopak zbiegł ze schodów i trzasnął drzwiami.


Ryu krążył po korytarzu obserwowany uważnie przez przypakowanych ochroniarzy i mijany przez mężczyzn z podziemnego światka.
Prawda była taka, że bał się. Jak cholera. Wiedział, że pod pozorami miłej rozmowy i przyjacielskich gestów kryją się bestie zdolne kropnąć go w każdej chwili i bez żadnego powodu. Co znaczyły  pieniądze, gdy zaraz mógł przestać istnieć, a jego poćwiartowane zwłoki mogły trafić do jakiegoś rynsztoka, bo któremuś z tych tłustych świń nie spodobała się jego gęba?
Ryu przyspieszył kroku.
Jeśli Satoshi zaraz się nie zjawi, to...
Drgnął, gdy drzwi windy otworzyły się tuż przed nim.
Aż sapnął z wrażenia, gdy ujrzał w nich blondyna, który obejmował drobnego mężczyznę patrzącego tępo w podłogę.
'Nino?...' - wyszeptał czując jak jego oczy robią się coraz bardziej okrągłe.
Przez jedną krótką chwilę ich spojrzenia połączyły się. Ryu odczytał w nich zaskoczenie i strach. Co Ninomiya robił w takim miejscu?
Zanim blondyn zdołał zauważyć nić porozumienia między nimi, Nino na powrót wbił wzrok w ziemię.
'Satoshi, aż tak się spieszyłeś, żeby zobaczyć swojego słodziaka?'
Ryu spojrzał w bok na kroczącego w ich stronę Ohno. Był spocony i dosłownie słaniał się na nogach.
'Ryu, nie mówiłem ci, że masz czekać na dole?' - zapytał bezbarwnym tonem.
'Ooo.' - Seiji uśmiechnął się szeroko i wskazał na Ohno ręką. - 'Patrz Ninomiya, nie minął tydzień, a ten już znalazł sobie kogoś innego. Nawet mnie to zabolało.'
Ryu złapał za ramię Satoshiego.
'Ohno-san, co tu się dzieje? Kim jest ten typ?'
Blondyn położył rękę na głowie chłopaka i zmierzwił mu włosy.
'Posłuchaj chłopczyku. Tu rozgrywa się tragedia, którą reżyseruję, więc spadaj. Czworokąty są niezdrowe.'
Ryu strząsnął z siebie rękę starszego.
Seiji natychmiast objął Satoshiego.
'To dziwne, prawda?' - zapytał przyciągając do siebie obu mężczyzn. - 'Jesteście tak blisko siebie, a tyle was dzieli. A gdyby tak...' - zaczął Seiji i ustawił ich naprzeciwko siebie.
Ohno spojrzał na Nino zmęczonym wzrokiem. Łowił każdy szczegół jego drobnej postaci. W każdej chwili mógł go przytulić i poczuć bicie jego serca. Odepchnąłby go, czy może zachowałby się jak kukiełka albo kłoda drewna?
Ohno splótł ze sobą ciasno palce i pomyślał:
'To nie Seiji nas dzieli, to my sami wytworzyliśmy między sobą przepaść, której nie da się przeskoczyć.’


Przy stole toczyła się pozornie spokojna rozmowa o Chińczykach, którzy panoszyli się po Tokio. Pozorna, ponieważ wiele twarzy było czerwonych z gniewu i wielu trzymało ręce na kolbach swoich pistoletów. Chociaż na zebranie zakazano wnoszenia broni, wszyscy ją mieli i nikt się z tym nie krył.
Ohno siedział naprzeciwko Seijiego i pilnie obserwował Nino, który od początku spotkania, nie patrząc na nikogo, obracał w dłoniach pistolet blondyna. Każdy jego ruch był bezwolny i pusty.
Ohno nie słuchał tego, o czym mówiono, tylko patrzył. Nie zauważył nawet złośliwych spojrzeń biegnących ze wszystkich stron od tych, którzy jeszcze niedawno siedzieli po jego stronie. Nie widział nic, oprócz palców Nino badających każdy skrawek zimnej powierzchni broni.
Jego cel był na wyciągnięcie ręki, ale nie mógł po niego sięgnąć. Wiedział, że tylko on może wyciągnąć Nino z tej matni, ale widząc go przed sobą nie był w stanie myśleć. Nie miał żadnego sensownego planu, wiedział tylko, że ma słabość, której wcześniej nie posiadał, będąc skupionym na sobie i swoich sprawach. Dziwił się jak mało teraz dbał o siebie i jak każda jego myśl prowadziła nieustannie do Nino. Czuł, że musi w końcu zamknąć oczy i wyłączyć się na niego, bo tylko w taki sposób będzie mógł mu pomóc. Nie wiedział przecież, kiedy Seijiemu znudzi się zabawa i przestanie go dobrze traktować. Jak nikt inny nie miał czasu, żeby się nad sobą zastanawiać.
Zacisnął dłoń w pięść.
Seiji podał Nino jakieś czasopismo i próbował zabrać od niego broń. Nino przytrzymał mocno pistolet.
'Ni-chan, co ty najlepszego robisz?' - zapytał miękko i pogładził go po policzku podsuwając mu równocześnie czasopismo.
Nino chwycił je i rzucił nim przez stół prosto w siedzącego naprzeciwko Ohno.
Rozmowy ucichły na moment, a Seijiemu rozbłysły oczy.
'Ni-chan, nie zaczepiaj obcych osób. Przeproś.'
'Nie' – odpowiedział krótko Nino.
Seiji zmarszczył brwi.
'Przeproś.'
'Nie.'
Seiji nie potrafił ukryć uśmiechu satysfakcji.
'W takim razie zmusimy cię do tego.' - Wyjął mały, złocony nożyk i zatopił powoli ostrze w wewnętrznej części prawej dłoni Nino. Tamten lekko zadrżał, ale nie podniósł wzroku i nie cofnął ręki.
'Przeproś.'
'Nie' – syknął Nino.
Ostrze zaczęło rozcinać mu skórę na ukos. Świeża krew naznaczyła jego place i spłynęła na stół.
Seiji spojrzał na Ohno i jego zacięty wyraz twarzy.
'Zawsze, gdy zrobimy coś złego powinniśmy za to przeprosić.' - Blondyn wskazał na Satoshiego. - 'Spójrz, on jest przez ciebie smutny. Przeproś' – powiedział i wbił nóż głębiej.
Nino zacisnął drugą dłoń w pięść.
'Wystarczy!' – oznajmił wyraźnie Ohno. - 'Nic mi nie jest.'
Seiji odłożył nóż i posłał mu złośliwy uśmieszek.
'Hara-san, czy możemy kontynuować?' - ciszę przerwał jeden z z siedzących nieopodal mężczyzn. Seiji przekręcił głowę w bok i... spotkał się z lufą pistoletu, z którego mierzył Nino.
Nagle w sali zrobił się rwetes. Powyjmowano broń i skierowano ją na Nino, obserwując w międzyczasie uważnie swoich sąsiadów.
'Ni-chan, nie umiesz trzymać pistoletu' – powiedział Seiji patrząc Nino prosto w oczy. Nie wyglądał przy tym na zaskoczonego. - 'Ręka musi cię bardzo boleć, co?'
Ohno wstał powoli i nie patrząc na nikogo podszedł do Seijiego. Chwycił rękę Nino dzierżącą pistolet i przystawił go sobie do piersi.
Nino spuścił wzrok.
'Jeśli masz się po tym lepiej poczuć, to strzelaj.' - Ton głosu Satoshiego był pełen złości.
Nino zadrżała ręka.
Nagle wycelował lufę w sufit i wystrzelił. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, do sali wtargnęło mnóstwo mężczyzn. Rozstawili się dookoła stołu i podnieśli broń na siedzących.
Ohno natychmiast rozpoznał w nich wrogów z północy, na temat których toczyły się obrady. Coś w nim drgnęło. Przez jeden, krótki moment pragnął pozbyć się Nino tak samo, jak zrobił to z jego bratem. Jego wzrok prześliznął się na zaskoczonego Seijiego i cała jego nienawiść przeniosła się na niego.
Nino położył zakrwawioną broń na stole i podszedł do drzwi.
'Zasady się zmieniły' – powiedział krótko i wyszedł. Za nim podążyli Chińczycy.
Oszołomieni mafiozi zaczęli powoli wstawać. Satoshi opadł ciężko na najbliższe krzesło i syknął w stronę Seijiego.
'Idiota.'
Blondyn uśmiechnął się i cmoknął.
'Wiedziałem, że coś zmaluje.' - Zaczął huśtać się na krześle. - 'A teraz sprawa ważniejsza.' - Ohno przekręcił oczami i wstał.
'Mogę u ciebie zamieszkać?’

Następny rozdział
12 kwietnia, sobota (wyjątkowo)

1 komentarz:

  1. Człowiek męczy się z sesją, potem z praktykami, potem z konkursem krasomówczym ambasady Japonii, a zaraz potem zostaje odcięty od komputera z racji złośliwości rzeczy martwych, a kiedy już odzyskuje do niego dostęp i jeszcze ma czas, to yaoiców nie ma na czas! Skandal!
    Pozwolę sobie więc odnieść się do poprzednich części.
    Cieszy mnie obecność retrospekcji ukazujących poznanie się Nino i Ohno. Miłość od pierwszego wejrzenia to się nazywa.;p Było by miło, gdyby wszystkie części były długości prologu. xP
    Liczyłam, że rozdział piąty będzie bardziej *ekhem* rozwinięty. Było by miło dać temu fikowi, więc powodów by był NC17. ^^

    Nie wiele rozumiem z tego rozdziału. Boję się, że chcesz za bardzo skomplikować, już skomplikowaną fabułę, a to rzadko wychodzi jakimkolwiek historią na dobre. Ale to tylko takie wrażenie. Mam nadzieję, że jakoś z tego wybrniesz.
    Czekam na dalsze części.

    A teraz idę nadrabiać internet.

    Pozdrawiam,
    Kunoichi

    OdpowiedzUsuń