3 grudnia 2014

[Bang!] 12~ MAFIA II

TYTUŁ: MAFIA II
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, komedia, dramat, obyczajowy
KATEGORIA: 17+


Rok wcześniej. Listopad.

'To twoje?' - Kobiece ręce oplotły ramię Ohno. 
Satoshi z poważną miną wyciągnął klucz i otworzył drzwi, wpuszczając kobietę do środka. 
Była bardzo młoda i bardzo pijana. Potknęła się w progu i zaczęła chichotać. 
'Kiedy otwierasz swój klub, skarbie?' - Ohno spojrzał przelotnie na stojącego w bocznych drzwiach Nino. 
'Już niedługo.' - Uśmiechnął się i dodał. - 'Teoretycznie wejściówki będą od 21 lat...'
'Teoretycznie' – odpowiedziała z naciskiem kobieta i zachichotała. 
Nino przeszedł przedpokój i próg kuchni. 
Ohno zaprowadził gościa do salonu i usadowił go na jednym z foteli. Sam udał się w ślad za Kazunarim.
Nino powoli zmywał naczynia. 
Satoshi podszedł do niego i mruknął:
'Mam nadzieję, że nie wychlałeś mi całego szampana.'
'Nie lubię szampana' – odpowiedział krótko Nino. 
'Dlaczego zmywasz rękoma?'
Kazunari wskazał dłonią w kierunku zmywarki.
'Zepsuła się.'
'Ok' – odparł Ohno i podniósł z szafki dwa kieliszki.
Nino zaczął  wycierać naczynia.
'Długo zostanie?' - spytał.
'Nie wiem.' - Satoshi wyjął z lodówki butelkę i skierował się w stronę wyjścia. 
'Każdą tym spijasz, czy tylko te, które więcej dają?' – zapytał bez emocji Nino.  
W tym samym momencie szyję Ohno otoczyły ramiona kobiety.
'Kto to?' - spytała wesoło uchwyciwszy wzrokiem postać Ninomiyi.
Kazunari nadal wycierając naczynia odpowiedział spokojnie:
'Ktoś, z kim ON prześpi się zaraz po tobie.' 
Satoshi pokręcił głową i objął kobietę, po czym razem wyszli z pomieszczenia. Chwilę później słychać było trzask zamykanych drzwi. 
Nino westchnął przeciągle. 
Wzdrygnął się, gdy usłyszał za sobą dźwięk stawianej na stole butelki. 
Spojrzał na Ohno tępym, pytającym wzrokiem.
'Za mało oferowała, żebym mógł jej wsadzić' – stwierdził tamten. Ton głosu zmiękł mu odrobinę. Patrzył z uwagą na Nino. W końcu podszedł i przytknął swoją dłoń do jego czoła. 
Kazunari zadrżał. Patrzył zaskoczony jak Satoshi wyjmuje komórkę i po wciśnięciu jednego klawisza mówi:
'Przynieście mi coś na gorączkę.'
'Masz niewolników na szybkim wybieraniu?' - zdziwił się Nino.
'Raczej ochronę, ale dla ciebie to niewielka różnica' – stwierdził Ohno i wziął go za rękę. - 'Chodź, idziemy lulu.'
'Nie mogę teraz iść spać, mam dużo rzeczy do zrobienia' – wymamrotał Nino i niepewnym krokiem poszedł do salonu. 
'Zamierzasz tak siedzieć i się kiwać?' - zapytał Satoshi obserwując jak Kazunari siada przy komputerze.
'Po prostu nie mam czasu, żeby chorować.' 
Rozległ się dźwięk dzwonka.
'Na bycie upartym zawsze masz czas' – stwierdził Ohno i poszedł otworzyć drzwi. Wrócił chwilę później i wetknął termometr do ust Nino. 
'Masz prawie 40 stopni. Przy 45 można umrzeć' – powiedział Satoshi, odczytując dane z elektronicznego licznika. 
Nino przekręcił oczami.
'Dzięki za informację.'
Ohno położył termometr na stole i zamknął laptopa Ninomiyi. 
'Co robisz?! Przeszkadzam ci? Nie, więc spadaj!' - wrzasnął właściciel.
Satoshi podparł rękę o biodro i przytknął komórkę do ucha.
'Chodźcie na górę - nie zamknąłem drzwi.'
Nino podniósł na niego wściekłe spojrzenie.
'Dlaczego zawsze musi być po twojemu?!'
Ohno pochylił się nad nim.
'Przy 41,5 ścinają się białka w komórkach nerwowych, przy 50 sztywnieją mięśnie gładkie...'
W tym momencie do pokoju wkroczyło dwóch mężczyzn. Byli do siebie niesamowicie podobni.
'To Aki i Doi, bliźniacy którzy oferują mi swoją ochronę' – przedstawił Ohno.
Nino kiwnął głową. Świat mu się stopniowo rozmywał.
'Przenieście mi go do łóżka' – polecił Satoshi i zaczął szperać w lekach, które tamci przynieśli. 
Kazunari wyciągnął przed siebie ręce.
'Sam pójdę.'
'Nie sądzę.' - Dwaj mężczyźni słysząc słowa Satoshiego bezceremonialnie unieśli zdezorientowanego Nino i położyli go na łóżku w sypialni.
Ohno szedł za nimi i czytał recepty. 
'Podajcie mi wodę' – powiedział w kierunku mężczyzn. - 'Chyba najlepiej będzie dać czopki..'
'Ohno, boję się o siebie.' - Kazunari patrzył na niego lekko przerażony. Jego strach zwiększył się, gdy Satoshi zaczął wkładać gumowe rękawiczki.
'Rozkładaj nogi.'
Nino skulił się.
'Zwariowałeś.'
'Muszę ci wsadzić TO' – Pokazał mu małą, białą kapsułkę. - '...żeby zbić gorączkę.' 
'Nie ma tam innych leków?'
'Są, ale czopki mają tę przewagę, że są bardziej skuteczne.' - Ohno dotknął jego kolana.
'Nie ma mowy' – oznajmił Nino.
Przed jego oczami ukazała się kapsułka.
'Nie bój się, jest mała, w przeciwieństwie do...'
'Świnia' – mruknął Kazunari i całkowicie opadł z sił. - 'A rób, co chcesz.'


'Ohno?'
'Hm.'
'Zostaniesz dziś ze mną?'
Satoshi zamilkł na chwilę.
'Zostanę.'
Mimo, że gorączka nieco ustąpiła, Nino wcale nie czuł się dobrze. 
Ohno położył się przy nim i zapatrzył w sufit. Nagle poczuł jak rozpalony policzek dotyka jego ramienia, a potem ląduje na piersi. 
'Kocham cię' – wyszeptał Nino i zasnął.
Satoshi nie poruszył się. 
Po godzinie wstał i wyszedł.
Nie przychodził przez miesiąc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz