4 grudnia 2014

[Bang!] 13~ MAFIA II

TYTUŁ: MAFIA II
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, komedia, dramat, obyczajowy
KATEGORIA: 17+


Szczupły, niewysoki mężczyzna po pięćdziesiątce, który siedział z doskonałym spokojem na rogu kanapy w mieszkaniu Satoshiego, bardzo go przypominał. Miał ten sam chłodny, badawczy wzrok i niezwykły pociąg do picia czarnej kawy.
'Nie personalizujesz swoich mieszkań' – stwierdził rozglądając się po białym wystroju salonu.
'Mój jedyny pluszak właśnie się wyprowadził' – mruknął ponuro Satoshi rozcierając obolałe po niedawnym wypadku czoło.
Starszy Ohno uważnie obserwował każdy jego ruch.
'Już czas, żebyś wrócił.'
Satoshi spojrzał na niego spod przymrużonych lekko powiek.
'Nie licz na to' – odparł krótko i wyszedł do kuchni po lód. Gdy wrócił, Ohno senior stał przy oknie, a za nim na stole leżała biała kartka. Satoshi chwycił ją i obojętnie przeleciał wzrokiem.
'Grozisz mi policją... Śmieszne' – skwitował.
'Zwęszyli twój narkotykowy interes. Przyjdą po ciebie za kilka dni.'
Satoshi położył kartkę na stole.
'Sam się tym zajmę, możesz już wyjść.'
Krew wrzała w nim i stygła na przemian. Nauczony w dzieciństwie, by nie ulegać zbędnym emocjom, teraz ledwo wstrzymywał się od wybuchu.
Stał przed nim człowiek, któremu przestał ufać pewnego feralnego popołudnia, dziesięć lat temu, kiedy krew zabitych zmieszała się z kurzem i naznaczyła jego policzki. Nigdy wcześniej nie widział tylu odcieni czerwieni naraz. Stał tam i patrzył jak odbijały się w ciemnych oczach jego ojca...
'Zapomnij' – usłyszał stanowczy głos.
'O czym mam zapomnieć?' - wycedził Satoshi. - 'Zostawiłeś ją, żeby zginęła... wystawiłeś mnie na najcięższą próbę w moim życiu... Jak mam o tym zapomnieć!' - Drżał z wysiłku. Bał się, że nogi odmówią mu wkrótce posłuszeństwa.
'Moim obowiązkiem było pomóc większości.' - Twarz starszego Ohno była niezgłębiona.
'I dlatego ją poświęciłeś... dla dobra większości...' - odparł Satoshi bezbarwnym tonem.
Nastała cisza. Lód, który Ohno położył na kanapie zaczął się topić.
'Wróć do nas.'
'Nigdy.'
Mężczyzna nachylił się nad stołem.
'Nieważne, dokąd byś uciekł, nieważne, co byś robił, zawsze będziesz jednym z nas, więzów krwi nie można przerwać.'
Starszy Ohno wstał.
'Czekam na twoją odpowiedź. Niech będzie rozsądna.' - Odszedł w stronę wyjścia. - 'Uważaj na tego Harę. Na pewno ci nie powiedział, że Hara Koichi zmarł wczoraj w nocy.'

Seiji, po którejkolwiek był teraz stronie, miał rację - przeszłość w końcu go dorwała. Krok po kroku przypominał sobie wszystko, co działo się tamtego dnia, każdy szczegół, każdą lufę pistoletu trzymanego przez chińską dłoń.
Trupy, które walały się gęsto po całym domu, trupy których twarzy nie mógł rozpoznać, tak były zmienione. On sam biegł próbując nie dotykać rąk i nóg, którymi usiana była podłoga. Wracał, chociaż na każdym kroku czyhała śmierć i nikt mu nie towarzyszył.
Leżała na ziemi, wykrzywiona od wyimaginowanego bólu. Była ciężarem dla swojej rodziny i na każdym kroku wypominano jej bezużyteczność. Miała być ozdobą u boku swojego męża, a stała się jego słabością i powodem do wstydu. Nie mógł przecież pokazywać się publicznie ze schizofreniczką.
Dla Ohno była matką, którą kochał nad życie. W dni, kiedy nie miała ataków, pokazywała mu świat widziany własnymi oczami. Razem ujmowali jego piękno na obrazach.
Upodobała sobie szczególnie malowanie aktów. Zawsze twierdziła, że człowiek nago jest najbardziej prawdziwy i tylko wtedy można sprawdzić, czy ma dobrą duszę.
I on stał nad nią i próbował ją podnieść. Chwyciła go swoimi białymi rękami i błagała o śmierć. Głosy, które słyszała coraz częściej nie dawały jej spokoju, wizje doprowadzały do szaleństwa. Satoshi był pewien, że sama pozbawi się życia. Nie chciał decydować, ale czuł że musi wziąć na siebie tą odpowiedzialność.
Zza ścian słychać było strzały. Lada moment któryś z napastników mógł tu wejść i ich zaatakować. Nie namyślając się dłużej, ze złamanym sercem, sięgnął po opakowanie, które zawsze nosił przy sobie. Zawierało tabletki z cyjankiem potasu. Śmierć powinna być natychmiastowa i bezbolesna.
Bez wahania wzięła ją do ust i uśmiechnęła się. Ohno przytulił ją po raz ostatni. Usłyszał jak szepcze mu do ucha słowo 'dziękuję'.

Czy coś takiego da się zapomnieć?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz