5 grudnia 2014

[Bang!] 14~ MAFIA II

TYTUŁ: MAFIA II
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, komedia, dramat, obyczajowy
KATEGORIA: 17+


Rok wcześniej. Grudzień.

Prawie wyłożył się przez próg drzwi wejściowych swojego wydziału. Czekoladowe mikołaje, które zakropił wczoraj trzema butelkami sake musiały widać zaćmić mu mózg.
Cofnął się o krok i wybałuszył lekko skacowane oczy.
Na olbrzymim plakacie napisano wielkimi literami 'Konferencja', a zaraz pod nią równie pokaźną czcionką:

9.00 – 11.00
'Przepis na sukces'
Ohno Satoshi –  'Człowiek Roku' wg magazynu 'Time Asia' i właściciel 'Mine Inc.' - firmy najczęściej wybieranej przez absolwentów wyższych uczelni w Japonii.
Poznaj definicję sukcesu jednego z rekinów biznesu w zakresie inwestycji.
(prosimy o wyłączenie komórek i nie jedzenie w czasie wykładu)

Nino głośno przełknął ślinę.
'Hej, Kazunari! Co tam?' - Ktoś klepnął go po ramieniu i spojrzał na niego z niepokojem. - 'Coś ty taki niewyraźny? Wóda jeszcze z ciebie nie wyszła?'
Nino westchnął.
'Nie mogę tyle pić, mam za słabą głowę.'
'Tak się nabrzdękoliłeś, że musieliśmy cię wynosić. Wsiadłeś do obcego samochodu i kazałeś się wieźć do Paryża!'
Nino złapał się za bolącą głowę.
Wsiadanie komuś do auta opanował już rok temu. Tylko on wiedział jak to się skończyło.
Jego towarzysz złapał go za ramię i zaczął prowadzić do środka.
'Opowiem ci na konferencji, co jeszcze wczoraj zrobiłeś.'
Nino wyrwał mu się.
'Przecież mamy wykład!'
'Gówno prawda. Nie słyszałeś, że konferencja jest w ramach naszych zajęć? Ziemia do Nino! Ziemia do Nino!!' - Stojący obok student zaczął trąbić mu w ucho.
'Przestań, idioto!'
Chłopak znowu go chwycił.
'Chodź, obczajmy tego buca. Pewnie ma z 60 lat i łysiejący czubek głowy. Haha.'
Nino pomyślał, że Ohno - owszem - jest bucem jakich mało, ale na pewno nie łysieje. Przynajmniej nie w miejscach, które tak dokładnie sprawdził w poprzedni weekend.


W wypełnionej studentami auli panował szum ożywionych rozmów. Niewielu przyszłych absolwentów było zainteresowanych konferencją. Zewsząd padały zaproszenia na świąteczne imprezowanie. Tych, którzy przyszli, żeby posłuchać i odważyli się podnieść głos w tej sprawie, natychmiast uciszano.
Nino siedział z ponurą miną gdzieś na końcu sali i słuchał trajkotania swojego towarzysza.
'Kazunari, niezły z ciebie orzeszek. Wiłeś się na tamtym stole jak jakiś gej.' - Nino spojrzał na niego morderczym wzrokiem. - 'A poza tym...' - kontynuował tamten. - 'Co robisz dwudziestego czwartego? Może chcesz iść z nami na karaoke, już dawno... ALE JAJA!'
Nino drgnął na nagłą zmianę tonu sąsiada i spojrzał na Ohno, który właśnie stanął przy mikrofonie.
Rozmowy ucichły. Zamiast nich rozległo się szemranie.
'Ale jest młody, nie?' - zapytał cicho towarzysz Nino. Jakaś dziewczyna przechyliła się w ich stronę.
'Pierwszy raz widzę kogoś z yakuzy. Myślicie, że ma przy sobie broń?'
Sąsiad Nino nachylił się do niej.
'Z yakuzy?!'
'No. Wszyscy o tym wiedzą. Piszę magisterkę o japońskiej mafii. Zapytałabym go o coś, ale boję się podejść. Ciekawe, gdzie ma zrobiony tatuaż?'
Nino przekrzywił głowę w bok. Nie pamiętał żadnego tatuażu.
'Słuchaj' – zaczął jego sąsiad. - 'Masz czas dwudziestego czwartego, bo...' - Nino zdzielił go po głowie.
'Dość!'
Tymczasem Ohno wziął mikrofon do ręki i zaczął przechadzać się po auli do momentu, w którym słychać było jedynie odgłos jego własnych kroków. Przyglądał się przy tym uważnie twarzom. Nagle przystanął przed jednym ze studentów i wskazał go ręką.
'Wstań.'
Tamten niepewnie rozejrzał się na boki i podniósł z miejsca.
'Obiegnij aulę i wróć do mnie.'
Na twarzy chłopaka pojawiło się skupienie. W jednym momencie zerwał się i zaczął biec jakby od tego zależało jego życie. W połowie drogi prawie wyrżnął o podłogę, tak się starał. W końcu stawił się przed Satoshim ledwo żywy, ale zadowolony.
Ohno uniósł mikrofon.
'Kto ci kazał przybiegać tu jak najszybciej?'
Chłopak zamrugał szybko oczami i nabrał powietrza, żeby odpowiedzieć, ale Ohno go ubiegł.
'Gdybyś okrążył ją w wolniejszym tempie, nie wyglądałbyś teraz jak spocona świnia i miałbyś siłę przebiec więcej niż jedno kółko.'
Chłopak spuścił nisko głowę.
'Większość ludzi robi tak samo, gdy zaczyna dążyć do obranego celu. Zapalają się i chcą go osiągnąć jak najszybciej. Ten stan jest intensywny, ale trwa krótko i cel się rozmywa. Żeby osiągnąć sukces potrzeba dalekowzroczności i dobrego planu, a przede wszystkim cierpliwości. To sport dla długodystansowców.'
Ohno wrócił do mównicy.
'Założyłem 'Mine', gdy miałem 20 lat. Byłem sam i nie posiadałem wielkiego kapitału.'
Ktoś z pierwszego rzędu szepnął odrobinę za głośno:
'Pewnie były mafijne...'
Ohno uśmiechnął się lekko.
'Tylko częściowo. Byłem bardzo biednym mafiosą... Na początku kupiłem za bezcen jakiś mały, obskurny bar z hotelem w złej dzielnicy i natychmiast tego pożałowałem. Nie dlatego, że nadawał się do rozbiórki – zawsze można było go wyremontować – powodem był jego zły wizerunek. Okazało się, że funkcjonowała tam wcześniej agencja towarzyska. Bardzo trudno jest zmienić taki mankament w oczach potencjalnych klientów, którzy są okolicznymi mieszkańcami i pamiętają poprzedni interes. Mój błąd polegał na tym, że nie zrobiłem badania rynku i pospieszyłem się z zakupem czegoś nierentownego. Oczywiście doświadczony inwestor potrafiłby odpowiednio wykorzystać tę wadę i obrócić ją w zaletę, ale ja wówczas nie byłem w stanie tego zrobić. Pierwsza przeszkoda stała się tragedią mojego życia. W końcu sprzedałem budynek za którąś część pierwotnej ceny i zostałem właściwie z pustymi kieszeniami.'
Nino siedział na górze i prawie nie oddychał. Sam nie wiedział kiedy wkręcił się w całą historię.
'Byłem naprawdę zrozpaczony, ale starałem się naprawić swój błąd. Obrałem sobie za cel jedną z dzielnic i zrobiłem badanie tego, jakiej usługi potrzeba jej mieszkańcom. Okazało się, że nie ma było klubu karaoke na wysokim poziomie. Oczywiście można było znaleźć milion i jeden bar i tam zaśpiewać, ale zazwyczaj nie były to lokale stricte oferujące tylko sale do karaoke, ale mnóstwo niepotrzebnych rzeczy takich jak pokoje do masażu. Dodatkowo większość barów nastawiona była przede wszystkim na młodzież, czyli hałas i tani alkohol. Warstwa średnia nie miała tam czego szukać i jeździła śpiewać do lepszych dzielnic. Zacząłem szukać budynku, który można byłoby spłacić ratalnie i kupiłem w końcu jeden z podupadających barów. Bardzo ryzykowne posunięcie. Wynik mógł być tylko zerojedynkowy – uda się albo nie, zacznę zarabiać albo zbankrutuję na dobre. Dzięki ciężkiej pracy i znajomościom, które zdążyłem sobie wyrobić, w rok przerobiłem go na luksusowe karaoke oferujące 50 gatunków alkoholi i wygody jakich próżno było szukać u sąsiadów. Następnie stworzyłem sieć takich lokali. Być może byliście kiedyś w 'Kookie'?'
Na auli rozległ się pomruk. Sieć była ogólnie znana i dość droga, ale jakość przekładała się na cenę.
'Od czasu, kiedy kupiłem pierwszy budynek minęło ponad 8 lat. Przez ten krótki okres rynek inwestycyjny uległ znacznym zmianom. Wprawdzie zyski z nieruchomości wciąż stanowią trzon 'Mine', ale nie ukrywamy, że jesteśmy coraz bardziej zainteresowani inwestowaniem w nowe technologie, wynalazki, nowatorskie gry i programy komputerowe, czyli przede wszystkim w młodych projektantów, informatyków i artystów. Szukamy ludzi z pomysłami, z odwagą i energią do ich urzeczywistnienia. Być może osiągniecie wasz sukces pod naszymi skrzydłami.
Każda droga jest inna i każdy człowiek ma inne zdolności. Rozpatrzymy podania zarówno o dofinansowanie waszej nowopowstałej firmy jak i te dotyczące chęci podjęcia u nas pracy albo płatnego stażu. Z interesantami, którzy przejdą pierwszy etap rekrutacji, spotkam się osobiście.'
Nino wzdrygnął się. Przez moment wydawało mu się, że Satoshi posłał mu jeden ze swoich wrednych, ohnowatych uśmieszków.
'Zdaję sobie sprawę, że niewielu z was ma jakiekolwiek doświadczenie. Weekendowa praca w kawiarni się nie liczy.' - Nino zazgrzytał zębami. - 'W związku z tym chciałbym poświęcić drugą część wykładu na pytania.'
Były maratończyk, który zdążył już odzyskać oddech, wstał zamaszyście.
'Gdzie pan studiował?'
'Nie studiowałem.' - Maratończyk zrobił zdziwioną minę i szybko usiadł.
'Nie miałem okazji, ani chęci.'
Dziewczyna, która pisała pracę o yakuzie, w końcu nie wytrzymała i wstała:
'Nie wiem, czy mogę o to zapytać, to bardzo osobiste i chyba nietaktowne, ale piszę o panu... znaczy o podobnych panu panach... i chcę się dowiedzieć, czy ma pan tatuaż?' - Dziewczyna mówiąc to wszystko, prawie zeszła z tego świata.
Ohno uśmiechnął się.
'Mam pokazać?'
Nino prawie udławił się powietrzem.
'Nie, nie!' - gwałtownie zaprzeczyła dziewczyna i spłonęła jak piwonia. Po chwili dodała szybko - '…ale może powie pan, w którym jest sektorze...' - Nino brutalnie pociągnął ją na fotel.
'Powiem, gdy dostanie się pani do drugiego etapu rekrutacji.'
Na twarzy dziewczyny pojawiła się determinacja.
Ohno rozłożył ręce ojcowskim gestem.
'Wszystkich was do tego zachęcam. Potrzebujemy waszych pomysłów.'
Towarzysz Kazunariego głośno sapnął.
'Wow. Chciałbym tam pracować.'
Nino przewrócił teatralnie oczami.
'Po prostu rzygam tęczą.'


Ohno nacisnął dzwonek. O dziwo drzwi natychmiast ustąpiły i ukazała się w nich rozczochrana głowa Nino, a zaraz za nią jego ręka trzymająca białą kartkę.
'Co to jest do cholery?!'
Ohno wepchnął jego głowę do środka i zamknął za sobą drzwi.
'Co to ma być?!' - Nino aż trząsł się z wściekłości.
Satoshi wziął kartkę do ręki.
'Dlaczego przysłali rachunek na ten adres? Dziwne...' - mruknął.
'Dziwne?!' - wybuchnął Nino. - 'Dziwne jest to, dlaczego płacę tylko 1/10 tej sumy! Dlaczego mi nie powiedziałeś, że czynsz za mieszkanie wynosi makabryczne 300 000 yenów (ponad 10 000 zł)?! Nie wypłacę ci się do końca życia.'- Kazunari złapał się za głowę. - 'Zaraz zemdleję. '
Ohno wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
'Oddajesz mi je codziennie po trochu.'
'Chciałeś powiedzieć: oddaję ci SIĘ codziennie po trochu.' - Nino znowu złapał się za głowę. - 'Miałem być niezależny, a kim się stałem?'
Satoshi uniósł oczy do góry i wyszedł do kuchni.
'Naprawdę myślałeś, że opłacisz za to 300 m2?'
Kazunari szedł za nim jak cień.
'Śmiejesz się ze mnie? - Obserwował jak Ohno wyjmuje swoją ulubioną kawę z kraju, którego trzeba było szukać na mapie mikroskopem i upuszcza, jak zwykle, kilka ziaren na podłogę. Ninomiya był pewien, że ich nie sprzątnie. - 'Wiecznie rozsypujesz tą śmierdzącą kupę słonia i nigdy nie przyjdzie ci do głowy, że muszę potem to wszystko zbierać! Poza tym, ile razy mam ci mówić, żebyś nie wkładał swoich kaw do szafki z moją zieloną herbatą. Zabieraj to stąd!' - wykrzyczał Kazunari i wyszedł.
Satoshi spojrzał filozoficznie na rozsypane ziarenka i wyciągnął nogę chcąc zagarnąć je pod stół.
'Nie rób tego, ostrzegam cię!' - Wzdrygnął się na widok Nino, który nagle pojawił się w drzwiach. - 'Mam dobrą wiadomość' – oznajmił nagle Kazunari.
'Jaką?' - spytał Ohno wrzucając ziarenka do kosza.
'Przyjęli mnie na staż.' - Twarz Nino rozjaśniła się.
'Gdzie?'
'Do agencji reklamowej. Jest mała, ale ma potencjał, a dodatkowo...' - Kazunari zawahał się. - 'Dodatkowo szukam mieszkania, a właściwie pokoju. Na razie nie stać mnie na nic więcej...'
'To przez rachunek?' - spytał Ohno nalewając kawę do małej filiżanki.
'Nie, myślałem o tym już wcześniej. Za trzy miesiące kończę studia, poza tym zawsze chciałem mieć własne mieszkanie. Mam nadzieję, że znajdę coś ładnego.'
'Ok' – przytaknął Ohno i upił łyk kawy.
'Ok' – powtórzył ostrożnie Nino i uśmiechnął się. - 'Napijesz się ze mną? Mam wino.'
Satoshi nie odpowiedział tylko zdjął z suszarki dwa kieliszki i usadowił się na dywanie w salonie.
'Ale za czynsz muszę ci oddać. Rozłóż mi to na raty, nie dam rady zwrócić ci całej sumy naraz.'
'Daj, otworzę butelkę. Skąd jest to wino?'
'Z supermarketu' – mruknął Nino.  
Ohno zaśmiał się cicho.
'Nie to miałem na myśli, ale niech będzie.'
'Wybacz, jestem biednym studentem.'
'Zazwyczaj nie pijam taniego alkoholu' – powiedział Satoshi rozlewając czerwony płyn do kieliszków.
'Twoje zdrowie' – powiedział pukając lekko w ninowe czoło.
Wino było paskudne, ale przestał to czuć po trzecim kieliszku, nie mówiąc już o czwartym i piątym (Nino kupił dwie butelki na zapas). Musiał przyznać, że trochę się wstawił. Po części winna była temu atmosfera jednak prawdziwy sprawca tkwił po drugiej stronie telefonu, który dostał dziś rano i który poruszył go bardziej niż się spodziewał.
'Pogadajmy o facetach, czy też… kobietach' – wydukał Nino z błogą miną. Był pijaniutki, ale bardzo szczęśliwy.
Ohno stęknął i przeciągnął się. Wszystko niepokojąco zamieniało się w jakąś studencką popijawę.
'Ty pierwszy.'
Kazunari zamlaskał.
'Ale od czego mam zacząć?'
Ohno rozpiął sweter, gdy uderzyła go kolejna fala gorąca.
'Najlepiej od Juna.'
Nino padł na plecy i przywołał ten sam erotyczny wyraz twarzy, który Satoshi tak dobrze znał.
'Poznałem go w klubie i zaraz potem poszliśmy się pieprzyć. Było cudownie.'
Ohno odruchowo przekręcił oczami.
'Był taki namiętny. Miałem po nim tyle siniaków...' - rozmarzył się Kazunari.
'Był lepszy ode mnie?' - spytał Ohno zaczynając szósty kieliszek.
'Nie, ty jesteś inny.' - Nino położył rękę na swoim ramieniu. - 'Traktujesz mnie jakbym był porcelanową lalką, którą boisz się rozbić. Nikt mnie nie dotykał w taki sposób.' - Chyba sam Kazunari zdziwił się swoim trafnym porównaniem.
Ohno wypił szósty kieliszek.
'Wiesz, mam pragnienie.' - Satoshi drgnął, gdy zauważył zamglone spojrzenie młodszego.
'Jakie?'
'Żeby cię wziąć.'
Satoshiemu wypłynęła na moment krew z twarzy.
'Pierwsza noc, kiedy się kochaliśmy... Przyszedłem, bo byłem ciebie ciekaw i rzeczywiście... byłem też trochę smutny...'
'Dlaczego mi się poddajesz?'
'Po prostu lubię być na dole. Czerpię z tego największą przyjemność.' - Nino uśmiechnął się. - 'Ja jestem księżniczką, ty potworem.'
Kazunari podniósł się i usiadł naprzeciwko Ohno. Wsunął mu rękę pod koszulkę.
'Jesteś nadzwyczajnie szczery po alkoholu' – stwierdził cicho Satoshi.
'Po tamtej nocy...' – kontynuował Nino – 'wiem, że nie czujesz tak jak ja. Nie bywałeś z mężczyznami. Jesteś dziewicą?'
Ohno pochylił się i pocałował go.
Kazunari pokręcił głową i odepchnął go lekko od siebie.
'Nie tak.' - Popchnął go na podłogę i wyszeptał do ucha. - 'Tak.'


Ohno otworzył oczy w ciemności. Rwało go w wiadomym miejscu i nie mógł spać. Dodatkowo z każdym przypadkowym poruszeniem się głowa rozpadała mu się na miliony małych, bolących kawałków. Gdyby wierzył w jakiegoś boga, zacząłby go wzywać.
Zamiast tego ostrożnie podniósł swój telefon.
'Nie będzie mnie dzisiaj' – rzucił cicho w przestrzeń i odetchnął głęboko, gdy ninowy łokieć ugodził go w brzuch.
Spojrzał na jego nagie plecy i objął go delikatnie. Po raz pierwszy przytulił go bezinteresownie.
'Same kości' – mruknął.
Nagle poczuł jak Nino chwyta go za ręce i przyciąga do siebie. Policzek Ohno uderzył gwałtownie w gładką powierzchnię pleców. Kazunari oplótł ręce Satoshiego wokół siebie i znieruchomiał.
Ohno uśmiechnął się i zamknął oczy.


Obserwował zza szyb samochodu jak koła odrzutowca stykają się z powierzchnią lotniska.
Cieszył się, ale był też odrobinę zaniepokojony. Wracał ktoś, kogo znał z czasów, o których wolałby zapomnieć i jednocześnie ktoś, kto uratował mu kiedyś życie.
Jeszcze raz przeczytał smsa, którego dostał przed godziną.

Od: Inoue
Lecę pod japońskim niebem. Jakby się temu przyjrzeć z bliska, wszystkie nieba są takie same, tylko ludzie inni.

W istocie.


Styczeń

'Przynieś mi wodę!' - zakomenderował z łóżka Nino.
Satoshi wyszedł z kuchni i stanął w progu.
'Zachciało ci się aktywnego wypoczynku' – powiedział patrząc z uśmieszkiem na biały gips, który pokrywał prawą nogę Kazunariego aż do kolana.
'Zamknij się. Powinienem teraz oglądać mieszkania, a nie siedzieć tu z tobą i wysłuchiwać twoich wrednych uwag. Zaraz się zapłaczę.'
Ohno podszedł do łóżka i wręczył mu szklankę wody.
'Podpisać ci się?'
Nino wzruszył ramionami.
Satoshi wyjął nie wiadomo skąd czarny marker, pochylił się nad białą połacią gipsu i zaczął coś skrobać. Gdy skończył, Kazunari podniósł lekko nogę, by przeczytać.

Ładnie rozkładasz nogi.
            Sponsor

'Ty, ohnowata mendo! Ścieraj to w tej chwili!!' - wrzasnął na całe mieszkanie.
Ohno uniósł marker.
'Wodoodporny.'
'Ty...' - Kazunari już gramolił się z łóżka.
…I tak pośród okrzyków rozkoszy i kłótni upłynął im rok.



Satoshi wychodził z apartamentowca z dwoma postanowieniami noworocznymi. Po pierwsze nie zostawi Ninomiyi samemu sobie w nowej pracy, a po drugie owszem pozwoli mu wyprowadzić się z mieszkania, ale dopiero... po swoim trupie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz