22 stycznia 2014

[Bang!] MAFIA II - Prolog

* dla przypomnienia ostatni rozdział MAFII cz. I

TYTUŁ: MAFIA II
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, komedia, dramat, obyczajowy
KATEGORIA: 17+



Prolog

Dwa lata wcześniej. Listopad.
Ohno Satoshi zmrużył oczy. Przez szybę samochodu dostrzegł jak z auta zaparkowanego przed nim wychodzi blond włosy mężczyzna. Satoshi pokiwał głową. 
'Hara Seiji... mam cię' – powiedział do siebie. 
Blondyn owinął się mocniej szalikiem i odwrócił w stronę samochodu. Ku zaskoczeniu Ohno z auta wyszedł kolejny mężczyzna. Był ubrany w czarną skórę i toczył wokół siebie  nieprzytomnym wzrokiem. Seiji objął go w pasie i pociągnął za sobą. Tamten wyrwał mu się i najwyraźniej zaczęli się kłócić. 
Satoshi oparł łokcie o kierownicę i westchnął. 
Seiji od samego początku – a znał go od dziecka – przyprawiał go o białą gorączkę. Rywalizował z nim na każdym kroku i o każdą, nawet najmniejszą, pierdołę. 
Łączyło ich wiele. Obaj byli dziećmi dwóch najpotężniejszych, mafijnych rodzin w Tokio, obaj mieli głowę do interesów i obaj znali życie lepiej niż ludzie w ich wieku. 
Żaden z nich nie zaznał normalności i żaden do niej nie tęsknił. Nie liczyło się nic poza mafią.  
Satoshi podniósł komórkę do ucha.
'Tak, znalazłem go' – powiedział krótko i rzucił telefon na siedzenie obok. 
Seiji pogrywał sobie z nim wystarczająco długo. Może kiedyś rzeczywiście lubił jego inteligentne zagrywki, ale od czasu, kiedy odszedł od rodziny i zaczął prowadzić własne interesy, zachowanie Seijiego tylko go irytowało. Wyczuł w jego nonszalanckim sposobie bycia zazdrość i potępienie dla jego decyzji o zerwaniu stosunków z ojcem i odrzuceniu mafijnych tradycji. Nie był tylko pewny, czy Seiji wie dlaczego tak się stało.
Ohno obserwował dwójkę mężczyzn w skupieniu. 
Seiji jeszcze kilka razy próbował objąć swojego towarzysza ryzykując brutalne traktowanie ze strony drugiego mężczyzny. W końcu roześmiał się odchylając głowę do tyłu i popchnął go przed siebie. Razem weszli do pobliskiego klubu wyglądającego z zewnątrz jak speluna. 
Ohno zmarszczył nos. Nienawidził takich miejsc. Były brudne i gromadziły złe towarzystwo. Wiedział, że Seiji kochał bratać się z ludem. Znał i traktował na równi ludzi z różnych warstw społecznych, od tych, myjących okna, przez artystyczną bohemę, po przedstawicieli samego szczytu. Było to co najmniej dziwne, zważając, że Seiji był doskonale wykształcony i miał arystokratyczne pochodzenie, jednak całkowicie zrozumiałe, gdy wzięło się pod uwagę jego ekscentryczny sposób bycia.  
Satoshi otworzył drzwi samochodu. 
Musiał odzyskać to, co do niego należało, a przy okazji pozbyć się Seijiego, jeśli nie na zawsze, to przynajmniej na dłużej. Naprawdę nie miał już ochoty, ani czasu, żeby się z nim bawić w kotka i myszkę. Tym razem zagrają w otwarte karty. 
Ohno przeszedł przez, niepilnowane przez ochroniarzy, wąskie wejście do klubu. Jeden rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że znajduje się w gejowskim zagłębiu. Czego innego mógł się spodziewać po Seijim?
Przeszedł wolno w stronę baru, mijając po drodze roześmianych mężczyzn. Część z nich stała przed jedną z sal do tańczenia i dzierżąc w dłoniach kolorowe drinki patrzyła na poruszający się w rytm muzyki tłum. Niektórzy, zbyt pijani by tańczyć, siedzieli na licznych sofach i dyskretnie zagłębiali na przemian, usta i ręce, w spodnie i pod koszulki swoich sąsiadów. Było też wiele kobiet w różnym wieku. Jedna z nich trzymała ogromnych rozmiarów obraz, któremu przyglądano się z zaciekawieniem. Zewsząd padały pochlebne komentarze rzucane ze znawstwem.
Satoshi patrzył na to wszystko ze spokojem. 
W swoim życiu widywał lepsze i gorsze rzeczy. Gejowskie środowisko poznał w wieku 13 lat, gdy po raz pierwszy zaprowadzono go do klubu. Nie bez znaczenia było też to, że swój pierwszy raz przeżył właśnie z mężczyzną, mimo że nie uważał się za część tamtego świata. 
Mafia nie była miejscem przyjaznym dla kobiet. Wielu młodych chłopców, nie zaznając nigdy miłości z nimi, stawało się zabawkami w rękach, o wiele od nich starszych, mafiozów. 
Ohno dotarł wreszcie do baru i usiadł na okrągłej, wysokiej pufie. Zamówił whiskey i kątem oka zaczął szukać Seijiego. Blondyn siedział na narożnej kanapie po lewej stronie. Wokół niego zebrało się sporo ludzi. Satoshi przygryzł wargę. Musi poczekać, aż Seiji wyjdzie i to najlepiej sam. 
Chwycił, podstawioną mu przez barmana, szklankę wypełnioną bursztynowym alkoholem z lodem i upił trochę.  
Nigdy nie wątpił w inteligencję Seijiego, ani w jego umiejętności włamywania się do cudzych komputerów i wykradania z nich ważnych i mniej ważnych informacji. Nie obeszło go, gdy rok wcześniej media oszalały, ponieważ jakiś 'Kitsune' zaczął codziennie przesyłać dane, wraz ze zdjęciami, opisujące skandale polityków. Wszystkie były zabawne, opatrzone ciętymi komentarzami autora, którego nie sposób było zidentyfikować. Pliki przestały przychodzić po tygodniu, ale szum, który się wówczas wytworzył, trwał jeszcze wiele miesięcy. 
Satoshi niemal widział uciechę w oczach Seijiego, gdy oglądał skutki rabanu, którego tamten narobił. Czuł, że niewiele osób, a może tylko on, wiedziało o tym, że Seiji był światowej klasy hakerem, który w weekendy, z nudów, włamywał się na strony amerykańskiego rządu. 
Nie obchodziła go jego zabawa, do chwili, gdy odkrył, że ktoś wpuścił wirusa do sieci komputerowej jego firmy. Zaraz potem pliki z jego osobistego laptopa zaczęły znikać w szaleńczym tempie, jeden po drugim. Dość było powiedzieć, że nie wszystkie z nich zawierały rzeczywiste dane o firmie, która miała kryształową reputację, ale w dużej mierze, jakieś pomniejsze informacje o transakcjach z Chinami, w których główną rolę odgrywała kokaina. 
Satoshi nie sądził, by Seiji rzeczywiście chciał opublikować dane, sam przecież prowadził interesy dalekie od legalnych. Poza tym nikt nie wiedział o nim tyle, co Ohno. Mimo to, nie zamierzał ignorować zagrożenia i lekceważyć Seijiego, zważając na to, jak bardzo tamten kochał ryzyko. Przyznawał jednak, że cała sytuacja wyglądała bardziej na niewinną zaczepkę i chęć zwrócenia na siebie uwagi niż coś poważniejszego. Seiji pod pewnymi względami był dość przewidywalny.   
Ohno podparł brodę prawym łokciem i wpatrzył się w szklankę przed sobą. 
Nagle usłyszał obok siebie odgłos uderzenia i czyjeś pełne rozkoszy pojękiwania. Obca ręka  przesunęła się po blacie przed jego whiskey i wykonała ruch jakby chciała przebić paznokciami powierzchnię. 
Satoshi zerknął w bok na dwóch całujących się bez opamiętania mężczyzn. Jeden z nich, ubrany w długi, czarny płaszcz, przyciskał drobne ciało drugiego do krawędzi blatu. Jego dłoń dotykała ciemnych włosów chłopaka pod sobą, druga przesuwała się po jego talii. 
Ohno odkręcił się na pufie i spojrzał na stojącego na stole Seijiego, który śmiejąc się, pokazywał coś siedzącym na kanapie gapiom. 
'Kazu...' - Satoshi drgnął, zaskoczony żarem z jakim zostało wypowiedziane imię jednego z mężczyzn. 
Obrócił się w stronę szklanki z alkoholem i, z braku lepszego zajęcia, zaczął przysłuchiwać rozmowie kochanków. 
'Kazu... muszę ci coś powiedzieć.' 
Drobny chłopak pod nim przysunął go jeszcze bliżej siebie. 
'Jun, chodźmy do mnie' – powiedział z trudnością, pomiędzy oddechami. Przyciągnął jego głowę i znowu go pocałował. 
'Kazu... ja dzisiaj wyjeżdżam' -  Ohno patrzył na nich na wprost, popijając whiskey. Czuł jakby oglądał jakiś tani melodramat. 
Drobny chłopak położył głowę na blacie i wpatrzył się w mężczyznę naprzeciwko pijackimi oczami. 
'Gdzie?' - rzucił niewyraźnie. 
Jun oparł się rękami o ladę i spuścił głowę. 
'Do Paryża. Dostałem pracę.' 
Kazu zaśmiał się jak szaleniec i sięgnął ręką do swoich włosów. 
'Jesteś cipą, wiesz?' - mruknął.
Mężczyzna w czarnym płaszczu podniósł wysoko głowę i spojrzał na niego z góry. 
'Muszę się realizować. Nigdy nie mówiłem, że zostanę tu na zawsze.'
'Nigdy nie mówiłeś, że wyjedziesz.' - Obaj zaczęli mierzyć się wzrokiem.
Satoshi obserwował całą scenę z rosnącym zainteresowaniem. Fascynował go pełen złości wyraz twarzy drobnego chłopaka, jego harde spojrzenie. Widział jak opuszki jego palców, pod wpływem nacisku na blat, robią się coraz bardziej białe. 
'Kazu... chyba mnie nie kochasz?' - Mężczyzna w płaszczu wpatrzył się uważnie w chłopaka pod sobą. - 'Przecież wiesz, że to nie miałoby sensu.'
Ujął jego twarz w obie dłonie. 
'Nic nas nie łączy.' 
Drobny chłopak zadrżał niezauważalnie i z całej siły odepchnął mężczyznę od siebie. 
'Wypierdalaj w cholerę!' - wrzasnął na całe gardło i opadł bez sił na blat dysząc ciężko.
Jun poprawił płaszcz i włosy i zrobił krok w kierunku wyjścia. Przystanął na moment i powiedział:
'Będę cię dobrze wspominał.' - Postawił kołnierz i odszedł szybko przed siebie. 
Kazu usiadł niezgrabnie na wysokiej pufie i rozpiął guzik swojej białej, wymiętej koszuli. Głowa opadła mu na bok, a nieprzytomne spojrzenie spotkało się ze wzrokiem Satoshiego.   
Ohno mimowolnie odstawił szklankę.


Nigdy nie widział czegoś równie mocno naładowanego erotyzmem. 
Lekko rozchylone usta o nabrzmiałych od pocałunków wargach, łowiły łapczywie powietrze. Pierś wznosiła się i opadała w szybkim tempie. Spocone policzki pokryte były głębokim rumieńcem wywołanym przez nadmiar alkoholu. 
Ohno nie mógł oderwać od niego wzroku. Patrzył w te niewidzące oczy i zastanawiał się, o czym myśli ich właściciel. 
Chłopak westchnął przeciągle i zsunął się z pufy. Zaczął targać sobie włosy.
Satoshi odwrócił od niego wzrok i zerknął w stronę Seijiego. 
'Kurwa.' – Wyrwało mu się, widząc że kanapa, na której siedział wcześniej blondyn jest pusta. 
Będzie musiał udać się do niego osobiście i to jeszcze dzisiaj. 
Spojrzał na zataczającego się, popychanego przez ludzi, chłopaka, który szedł się w kierunku wyjścia. Odwrócił się w stronę baru i położył obok niedopitego whiskey pieniądze. Minął ludzkie kłębowisko i wyszedł za chłopakiem na mroźne, listopadowe powietrze. Widząc, że tamten odchodzi chwiejnym krokiem przed siebie, podszedł do jednej z wielu stojących w pobliżu taksówek i nakazał kierowcy czekać na siebie. Sam poszedł w ślad za chłopakiem. 
Stwierdził, że musi mu być zimno w samej koszuli. Z drugiej strony przez alkohol pewnie nie odczuwał chłodu. 
Zauważył, że chłopak nie miał przy sobie żadnej torby, nie widać też było, żeby kieszenie jego spodni wypchane były przez komórkę albo portfel. Musiał zostawić je w klubie albo jeszcze gdzieś indziej. Zapisał sobie w pamięci, żeby wysłać jutro kogoś na przeszukanie budynku. 
Przystawił sobie palec do ust.
Zaraz, jak mu było na imię? Jakoś... Kazu? Czy to oznacza Kazuhiko? A może Kazuhiro? W każdym razie to też trzeba będzie sprawdzić. 
Obaj znaleźli się na jednym z wielu mostów w Tokio. Ten dawał niebieską poświatę, która w połączeniu z bielą koszuli chłopaka i ciemnością wokół, zmieniała go w jakiegoś wodnego bożka.
Satoshi przyspieszył kroku, gotów przerwać tą nocną wycieczkę, pociągnąć nieznajomego do taksówki i zawieźć go do domu. 
Nagle chłopak złapał za barierkę, wychylił się niebezpiecznie i spojrzał w dół. Jego stopa znalazła się na pierwszym pręcie metalowego ogrodzenia. 
Ohno podszedł do niego i wsparł łokieć o barierkę. Patrzył na niego. 
'Jeśli nie chcesz skończyć na ziemi, proponowałbym przesunąć się bardziej na środek.' - Machnął ręką w stronę majaczącego w dole skrawka betonu, którego koniec niknął w rzece. - 'Patrząc na odległość, twój mózg rozbryźnie się na cztery strony świata... oczywiście, jeśli wybierzesz jednak beton.' 
Chłopak nawet na niego nie spojrzał tylko położył drugą nogę na stopniu. 
'Widziałeś kiedyś umierającą osobę?' - Satoshi wpatrywał się się w niego od dołu, łowiąc wzrokiem każdy najmniejszy ruch chłopaka, gotowy w każdej chwili złapać go i ściągnąć z barierki. - 'Gdy ktoś umiera, jego płyny ustrojowe wychodzą wszystkimi otworami... oczywiście, jeśli umierający jest w jednym kawałku...'
Chłopak popatrzył na niego z góry okrągłymi oczami.
'Straszne' – szepnął i zachwiał się na pręcie. 
Satoshi błyskawicznie wyciągnął rękę i pociągnął go za tył koszuli na ziemię. 
'Odpieprz się! Chcesz mnie okraść, czy jak?!' - wrzasnął leżący. 
'Jakby było z czego' – mruknął Ohno i złapał go za ramię. - 'Chodź.'
'Do kurwy nędzy nie pójdę!' - wykrzyknął chłopak prosto w twarz Satoshiego i wyrwał się z jego uścisku.
Znowu podszedł do barierki i zaczął się po niej wspinać. Nagle przystanął i krzyknął z całej siły:
'Jak mogłeś mnie zosta...!' - Głos uwiązł mu w gardle i przeszedł w głośny szloch. 
Ohno przekręcił oczami i ponownie złapał go za ramię.
'Chodź.'  
Chłopak nie stawiając oporu poczłapał za nim. 
Gdy dotarli do taksówki, Satoshi wepchnął go do samochodu i usiadł obok. 
'Gdzie mieszkasz?' - spytał zamykając za sobą drzwi. 
Nie uzyskał odpowiedzi. 
Chłopak zwinął się w kulkę i dotknął szyby nosem. Jego niedawna energia wyparowała. 
Ohno korzystając z chwili, zdjął płaszcz i przykrył nim nieznajomego. Zauważył jego zamknięte oczy i wrócił na miejsce. 
'Do Shibuyi' – oznajmił kierowcy i wyciągnął się w fotelu.
Dziś musi jeszcze odwiedzić Seijiego.
Zapowiadało się na kolejną, bezsenną noc.

Muzyka

MOTYW PRZEWODNI:

+ Hallelujah (Iris OST)

  • „miłość jest luksusem dla takich jak my
    zimna krew i zero emocji, takie są zasady”
  • „dzisiejsi sprzymierzeńcy jutro będą wrogami”
  • „dlaczego nie mogę wieść normalnego życia?
    dlaczego nie mogę ciebie mieć?
    dla mnie jest już za późno
    ponieważ straciłem kontrolę
    i takie jest moje przeznaczenie”
  • „echa wystrzałów, w tym samym czasie
    kawałki życia zostają zdmuchnięte przez wiatr”
  • „niczym samotna hiena w poszukiwaniu zdobyczy
    jeśli czegoś oczekujesz, to lepiej zamknij się i idź do diabła”
  • „namieszam ci w głowie, byle osiągnąć swój cel”
  • „gdy będziesz nieostrożny, dojrzysz lufę pistoletu
    wycelowaną prosto w ciebie”
  • „krzyczę, potem modlę się o prawdę
    oddalam się od nieba
    fale mnie popychają
    wraz z falami nadchodzę, by się zatracić”
Następny rozdział
12 luty, środa

18 stycznia 2014

[Bang!] MAFIA II - Słowem wstępu…


Już w środę 22 stycznia* pojawi się Prolog do MAFII II. Zmieni się kilka rzeczy…

1. MAFIĘ publikowałam zawsze w sobotę, ale teraz będę robiła to tylko i wyłącznie w środę (chyba, że coś mi wypadnie albo zapomnę XD). 

2. Daję sobie całą dobę na publikację.

3. Będzie mniej piosenek, a każdą z nich (filmik z YouTube) będę zamieszczała w notce - NIE szukajcie nowych piosenek w odtwarzaczu na górze.

4. Tych, którzy jeszcze nie czytali pierwszej części MAFII, zapraszam do jej nadrobienia. 
[Kliknijcie kartę na górze - skończone fanfiki - Arashi - znajdziecie tam MAFIĘ pogrupowaną w rozdziały.]

* Wprawdzie Prolog będzie opublikowany już w środę, ale na następny rozdział musicie poczekać do 12 lutego. Obiecuję, że będzie warto XD

Tymczasem oczekujcie one-shotów i nowych filmów do ściągnięcia tu.

11 stycznia 2014

[Ara~] Obiecujesz na mały paluszek? ~ one-shot


TYTUŁ: Obiecujesz na mały paluszek?
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Gri ( G-Dragon x Seungri) 
GATUNEK: słodkie
KATEGORIA: 15+

Była druga w nocy i Sri pomyślał, że to normalne czuć jak ktoś włazi mu do łóżka, bezczelnie wpycha się pod ciepłą kołderkę i ogranicza jego przestrzeń osobistą przynosząc w zamian odurzającą woń alkoholu. Sri zmarszczył tylko nos. Przybysz usadowił się na nim. Głowę wtulił w zgięcie jego szyi i zaczął płakać.
- Hyung. – westchną cicho Sri obejmując Smoka. Starszy rozpłakał się jeszcze bardziej. Sri ucałował go w głowę.
To nie była ani pierwsza ani ostatnia taka noc. Lider Big Bangów nie miał szczęścia w miłości. Co prawda wszystkie te smutne doświadczenia przeradzały się później w kolejne piosenki, jednak najpierw degradowały młodego muzyka i całe jego otoczenie. I wcale najgorsze nie było to, że Smok upijał się od rana, a zapasy z piwniczki T.O.P-a znikały w nieznanych okolicznościach. Zdecydowanie najgorszym objawem nieszczęśliwej miłości było popadanie przez Dragona w skrajności. Albo całkowicie olewał swoją pracę i spędzał całe dnie na leżeniu gdzieś na podłodze i opróżnianiu kolejnych butelek ze wzrokiem wlepionym tępo w sufit, albo też przełączał się w tryb pracoholika, którego siłą trzeba było wywlekać ze studia inaczej był gotowy umrzeć z przepracowania.
Nieszczęśliwe, złamane serduszko Smoka było szczególnym utrapieniem dla Sri. W jakim trybie starszy by nie działał i tak odsypiał później wszystko w łóżku swojego małego maknae.
- Hyung znowu zerwałeś z dziewczyną? Może następnym razem ja ci kogoś przedstawię, a nie ci twoi dziwni znajomi. – Sri zdecydował się odezwać. Smok pociągnął głośno nosem. Wygodniej usadził się na biodrach młodszego i z niewyraźną minął wlepił w niego spojrzenie.
- To ona zerwała ze mną. – wyrzucił z siebie uderzając piąstką w klatę maknae. Sri podparł się na łokciach by lepiej przyjrzeć się naburmuszonej minie starszego. Nie wiele dziewczyn miało odwagę wiązać się z tym samozwańczym fashonistą nie mówiąc już o tym by inicjować rozstanie. To zawsze on je porzucał. 

- Dlaczego? – młodszy odważył się spytać. Smok odchylił głowę do tyłu próbując powstrzymać łkanie. Kilka łez spłynęło po jego policzkach. 

- Powiedziała, że to ją zabija… zabija ją bycie ze mną. – wyszeptał. – Nie może być z osobą dla której jest zawsze na ostatnim miejscu. 
Sri zmarszczył brwi. 
- Chyba jej tego nie powiedziałeś? 
- Powiedziałem prawdę, sama chciała wiedzieć! – Smok znów uderzył piąstką w klatkę młodszego. 
- Hyung nie można mówić dziewczynie takich rzeczy. 
- Więc miałem kłamać tak jak ty? 
- Wcale nie kłamię! – Sri poruszył się gwałtownie. GD mocno chwycił się jego podkoszulki. Drażnienie się z maknae wyraźnie poprawiło mu humor. 
- Jaaasne. I może jeszcze mi powiesz, że jesteś taki miły dla tych wszystkich dziewczyn tak zupełnie bezinteresownie? 
- Ale taka jest prawda! Bycie uprzejmym i słodkim wpisane jest w moją naturę. 
- Chyba chciałeś powiedzieć w bycie maknae. – Smok lekko złapał młodszego za policzki i zaczął go tarmosić. Sam bezmyślnie złożył usta w dziobek wydając z siebie odgłosy jakie mogłaby paść z ust niejedna dziewczyna na widok wyjątkowo słodkiego dziecka lub małego zwierzaka. Sri znosił wszystko dzielnie. Był przyzwyczajony, w końcu Smok kiedyś się znudzi. 
- Skoro wszystko już z tobą w porządku może wrócisz do siebie? – zasugerował młodszy kiedy tylko przestano się nad nim znęcać. Smok pokręcił energicznie głową. Znów mocno przytulił się do Sri i nie miał najmniejszego zamiaru go puścić. Maknae westchną w duchu – jego życie odbiegało od normalności w naprawdę zbyt wielu kwestiach.   
Długo leżeli w milczeniu. Sri zaczął już przysypiać kiedy do jego uszu zaczął docierać cichutki głos starszego. 
- Dlaczego, one wszystkie są takie same? Dlaczego, żadna z nich nie może zaakceptować mnie takiego jakim jestem tylko wszystkie każą mi wybierać? – Smok znów zaczął płakać. Sri ciaśniej go przytulił. 
- Kochasz mnie? – kolejna długa chwila ciszy została przerwana przez Smoka. Chłopak podniósł głowę i uparcie wpatrywał się w maknae. 
- Tak. Jesteś moim najukochańszym hyungiem – wyznał szczerze młodszy. 
- I nigdy nie każesz mi wybierać? 
- Nigdy. 
- Obiecujesz? 
- Obiecuję. 
- Na mały paluszek? 
- Tak. 
Ich najmniejsze palce splotły się ze sobą przypieczętowując obietnicę. Na twarzy Smoka pojawił się nieśmiały, ale za to pełen ulgi uśmiech. Sri przyciągnął go do siebie i ucałował w czoło. 
Chodźmy już spać. – zaproponował. Smok ochoczo przytaknął. Objął maknae jak swoją najukochańszą maskotkę i szybko zasnął. 
Było trzecia w nocy i Sri wiedział, że to całkowicie normalne trzymać w ramionach śpiącego Smoka i samemu zasypiać będąc mocno przez niego przytulanym.

1 stycznia 2014

[Ara~] "Pokój" zamknięty na klucz ~ one-shot

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!
Od Ara~ 
Z okazji Nowego Roku życzę Wam (i sobie) pieniędzy, cierpliwości i pieniędzy. Wszystkim VIPom nowych, niezapomnianych skandali, a fanom Arashi niezapomnianej 15 rocznicy XD
Od Bang!
Z okazji Nowego Roku życzę Wam (i sobie) wspaniałych, fanservisowych doznań i fików, na które się czeka, i do których się wraca XD

Dla  wszystkich hardcorowych fanów Arashi~ Z okazji Nowego Roku i nadchodzącego odcinka specjalnego "Kagi no Kakatta Heya".

TYTUŁ: "Pokój" zamknięty na klucz
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari), Ohno x Arashi
GATUNEK: komedia
KATEGORIA: +17

Ohno przechylił głowę na bok. Wielkie, obwinięte kolorowym papierem pudło stojące pośrodku jego sypialni było intrygujące. Dodatkowo miało kilka niewielkich, okrągłych dziurek, z których przy zgaszonym świetle wydobywała się błękitna poświata. Ohno z zawziętą miną wziął się za badanie tajemniczego obiektu. Szybko zauważył przyklejoną do jednej ze ścian ozdobną kartkę. „Gratulacje Ohno-san!! Ciężko pracowałeś jako Kei-chan! Już nie możemy doczekać się rezultatów! Zasłużyłeś na odpoczynek i nagrodę! Baw się dobrze i nigdy nie przestawaj kochać Arashi! <3”
Satoshi uśmiechnął się pod nosem. Wiedział, że pozostali członkowie Arashi szykują mu jakąś niespodziankę z okazji zakończenia zdjęć do odcinka specjalnego dramy i już trochę nie mógł się jej doczekać. Przeszedł kawałeczek dalej i znalazł kolejną karteczkę (pociągnij mnie) oraz sznurek. Szybko zrobił to, o co był proszony. Nastąpiła seria jakiś dziwnych trzasków i jedna ze ścian pudła otworzyła się. Satoshi zmarszczył brwi i zajrzał do środka. Jego zdziwieniu nie było końca, kiedy zobaczył, że w środku siedzi przebrany za aniołka Ninomiya.
- Co tak długo dziadku? - spytał Kazunari nie odrywając się od swojej przenośnej konsoli. Ohno przysiadł na piętach.
- Nino, co ty tu robisz? - spytał, wpatrując się w białą sukienkę, która więcej odkrywała niż zakrywała. Kazunari chyba wyczuł jego spojrzenie, bo zaczął obciągać materiał w dół.
- Czekam na ciebie, nie widać? - Nino zamknął DS'a i wstał – Skoro już jesteś mogę iść do domu.
- A co z moją nagrodą? Tam było napisane „dobrej zabawy”. - Ohno zastąpił sobą przejście.
- Było wrócić wcześniej. Wiesz jak długo siedziałem tu, w ciemności? Gdybym nie miał ze sobą konsoli umarłbym z nudów. - Nino nie krył swoich pretensji. Satoshi pocałował go lekko w usta.
- Ale i tak na mnie czekałeś. - powiedział znów go całując. Kazunari na początku niemrawo próbował go od siebie oderwać. Szybko jednak uległ.
- To pudło nie otwiera się od środka... i nie mam innych ubrań... - westchnął między kolejnymi pocałunkami.
- Ale te ci pasują.- zachichotał w jego usta Ohno. Nino uderzył go lekko w tył głowy.
- Już zawsze będziesz moim diabelskim aniołkiem. - droczył się dalej starszy.
- Zamknij się. - bąknął Kazunari chowając zarumienioną twarz w zgięciu szyi Satoshiego. Lider Arashi nie zamierzał jednak marnować czasu. Pchnął swoją nagrodę z powrotem do pudła i sam podążył za nią. Na szczęście dno pudła wyłożone było miękkimi kocami.
Ohno wbił się ustami w chętne usta Nino, natomiast dłońmi badał jego ciało. Szybko wsunął jedną z dłoni pod cienki materiał halki. Dotknął jego krocza jednak coś było nie tak jak zawsze. Mimo protestów przerwał pocałunek i usadził się pomiędzy nogami młodszego. Bezceremonialnie zarzucił do góry sukienkę.
- Nino, co to jest? - spytał z niedowierzaniem spoglądając na dziwne „coś”, umocowane do przyrodzenia chłopaka i posiadające zamek szyfrowy. W dodatku ktoś przyczepił do tego maleńką karteczkę, na której napisane było tylko „zawsze kochaj Arashi <3”
Kazunari zakrył twarz dłońmi.
- To był pomysł Aiby. - jęknął głośno. - Zdejmij to ze mnie!
Ohno przechylił głowę na bok. Pomysłowość kolegów z zespołu nigdy nie przestawała go zaskakiwać.
- Jaki jest kod?
- Gdybym wiedział już dawno bym to zdjął. - jęknął płaczliwie Kazunari. Ohno nachylił się nad nim i delikatnie pocałował.
- Dlaczego pozwoliłeś by ci to założyli?
Nino złapał go mocno za ramiona.
- Oh-chan oni mieli przewagę liczebną! Zdejmij to już ze mnie. - pocałował go błagalnie. Satoshi wrócił na swoje miejsce pomiędzy nogami Nino i jeszcze raz przyjrzał się zamkowi i umieszczonej przy nim karteczce. „Kochaj Arashi” - była o tym mowa również w wiadomości umieszczonej przy pudle.
Ohno przyłożył do siebie palce i zaczął je ze sobą pocierać.
Nino nie przestawał wpatrywać się w niego z nadzieją.
Po chwili palce Ohno zatrzymały się. Mężczyzna nachylił się nad zamkiem i szybko wykręcił odpowiedni kod.
- Ten zamknięty pokój został otwarty. - oznajmił uśmiechając się do siebie. Nino zadrżał.