5 maja 2014

[Bang!] 09~ MAFIA II

TYTUŁ: MAFIA II
AUTOR: [Bang!]
PAIRING: Ohmiya (Ohno Satoshi x Ninomiya Kazunari)
GATUNEK: mafia, sensacyjny, komedia, dramat, obyczajowy
KATEGORIA: 17+


Siedzieli naprzeciw siebie w małej kawiarni i ociekali wodą, złapani przez nagłą ulewę.
'Jeśli chcesz wiedzieć, czy Ohno-san ma dla ciebie jakieś polecenia, to nie ma ich. Ciesz się.' - Kobiecy głos wypowiedział te słowa szybko i beznamiętnie.
Chłopiec, który jej towarzyszył prychnął cichutko. Wyraz twarzy, bystry i chciwy, nie pasował do jego młodego wieku.
'Nie pytam się o Ohno-san, chciałem zobaczyć się z tobą, Inoue-san.'
Kobieta spojrzała na niego przelotnie, ale z nutką podejrzenia.
'Nie mam dla ciebie żadnych poleceń' – oznajmiła dobitnie i zaczęła wkładać płaszcz.
'Zostaliśmy na lodzie, nie uważasz? Obiecał nam dużo, a nic z tego nie dostaliśmy. Osłabł i zgłupiał przez Nino. Nie możemy na niego liczyć.'
Inoue znieruchomiała.
'My?'
Ryu pomieszał leniwie łyżeczką.
'Inoue-san... współpracujmy.’


Seiji obudził się z nosem wbitym w nos Ohno. Szybko podniósł rękę i spojrzał na podświetlone cyferki zegarka. Było wpół do szóstej, dość późno, ale miał nadzieję znaleźć tego, kogo szukał.
Zrobił ruch, jakby chciał się podnieść, lecz został niespodziewanie wstrzymany.
'Gdzie się wybierasz?' - W tonie głosu Ohno brzmiała groźba.
'Knuć przeciwko tobie' – odpowiedział równie poważnie Seiji i pospiesznie dodał. - 'Ale najpierw zjadłbym coś. Do spiskowania potrzeba energii.'
Satoshi już go nie słuchał. Obszedł powoli łóżko i znalazł się przy blondynie. Patrzył na niego i oceniał.
'Nie ufasz mi, co?' - szepnął Seiji. - 'Pomyśl, że obaj jesteśmy niezłymi orzeszkami.'
Ohno nie poruszył się.
'Opowiedzieć ci bajkę o dobrym i złym bracie?' - zapytał blondyn.
'Nasz sojusz trwa 4,5 godziny. Lepiej nie zrób niczego głupiego' – mruknął lodowatym tonem Satoshi i oddalił się w stronę kuchni.
'…a więc' – zaczął Seiji wyskakując jak proca z łóżka i zastępując Ohno drogę. - 'Dawno, dawno temu w dalekiej Osace mieszkał sobie zły i dobry brat. Obaj strasznie się kochali, chociaż na pierwszy rzut oka to dobry bardziej kochał złego. Niestety zły, który nie dostał swojego miana na darmo, zaczął brać narkotyki. To, co wcześniej zdawało się być niewinną zabawą, stało się naglącą potrzebą. Zły brat zaczął sprzedawać kolejne cenne rzeczy, które posiadał, ale że nie było ich dużo, kradł też wszystko, co się dało. W końcu przeistoczył się w żyjącego trupa. Dobry brat spędził wiele nocy, szukając go w barach i innych spelunach. Zawsze cierpliwie sprowadzał go do domu. Zły brat wcale nie traktował go przez to lepiej. Na rok przed studiami dobrego, zły został wreszcie wysłany do Tokio na odwyk. To była już druga zapaść. Nie oczekiwano, że przeżyje trzecią. Własna matka życzyła mu śmierci. Nie kontaktował się przez ten czas z nikim, ale będąc na terapii poznał kogoś, kto pokazał mu inne życie. Zadzwonił w końcu do matki i powiedział, że dostał pracę i że nie wróci. Rzeczywiście nie kłamał. Dobry brat po przyjeździe do Tokio spotykał się z nim kilka razy, ale usłyszał od tamtego tylko półprawdę. Matka przeczuła, co jest grane, po tym jak zaczęła otrzymywać od niego coraz więcej pieniędzy. Stwierdziła, że, owszem zarabia, ale te zarobki nie mają nic wspólnego z legalnością. Dowiedziała się, dzięki obsłudze kliniki, kim był jego 'przyjaciel' i złożyła mu propozycję nie do odrzucenia. Zły brat dowiedział się, że ma wyjechać z miasta i zostawić dobrego w spokoju. Po cichu został również wykreślony z akt i wydziedziczony. Jednak zły prowadził na poły uczciwą grę. Wprawdzie nie spotykał się już z dobrym, ale też nie wyjechał. Dość ryzykowne, prawda?'
Ohno spojrzał na niego zamyślony.
'Kiedy spotkałem Nino po raz pierwszy w klubie, Koki był z tobą.'
'Rzeczywiście, byłem z nim wtedy. Zwinęliśmy się bardzo szybko ku mojej rozpaczy. Zauważył małego Nino wijącego się przy barze i zdurniał.'
  Seiji z galanterią przepuścił Satoshiego w drzwiach kuchni.
'Możesz mi teraz zrobić coś do jedzenia.'
Na twarzy Ohno pojawił się wielki znak zapytania.
Seiji uniósł brwi i pokiwał wolno głową.
'Nieważne, zawsze możemy się na siebie pogapić.'
Ohno spojrzał na niego nieprzyjemnie.
'Nieważne, zawsze możesz stanąć za drzwiami.'
Przez twarz Seijiego przebiegł grymas.
'Nieważne, zawsze możesz zostać sam jak wyjątkowo nadęty, arogancki, starzejący się balon. Nieważne!'
'Nieważne!!' - ryknął Ohno. - 'Zawsze będziesz tylko upierdliwym gówniarzem, który ciągle się do mnie przypierdala!'
Seiji zmrużył groźnie oczy.
'Tak myślisz...?' - syknął.
Odwrócił się gwałtownie w stronę szafek i zaczął je po kolei otwierać. Natrafił na paczkę cukru i rzucił nim w Satoshiego. Trafił w środek czoła.
Oczy Ohno zapłonęły. Chwycił blond czuprynę Seijiego i zaczął ją tarmosić we wszystkie strony. Seiji nie pozostał mu dłużny. Jego ręka powędrowała do szyi Ohno, który w międzyczasie podniósł wysypujący się cukier i wysypał go blondynowi na głowę.
'Gdzie jest kisiel?' - wycharczał Seiji.
Całej scenie przyglądał się szczupły, starszy mężczyzna w ciemnym garniturze, który wszedł niepostrzeżenie w środku akcji i od tamtej pory stał i patrzył. Jego twarz nie wyrażała emocji. Wzrok przechodził od Satoshiego do blondyna.
Ohno, który w ferworze walki obrócił się na chwilę w stronę przybysza, znieruchomiał.
Poczuł nieprzyjemne ukłucie w sercu.
'Ojciec...?' - szepnął.

Następny rozdział
niespodzianka XD

1 maja 2014

[Ara~] ~ one shot

Miłego i owocnego wypoczynku w ten długi majowy weekend! A teraz obiecana niespodzianka ze specjalną dedykacją dla wszystkich fanów Ohmiyi! Cieszcie się i radujcie! Takie fiki nie będą pojawiać się często!


TYTUŁ: ~
AUTOR: [Ara~]
PAIRING: Ohmiya,
GATUNEK:  porno
KATEGORIA: NC17

Było gorąco.
Nieznośnie gorąca.
Tak bardzo gorąco, że Nino nie był w stanie grać w swoje gry. Zamiast grać prawie nagi leżał na brzuchu, na pozornie chłodnej podłodze i roztapiał się. Tylko od czasu do czasu zmieniał pozycje,a kiedy to robił zawsze gratulował sobie w duchu, że zawczasu zaopatrzył się w poduszkę pod głowę. Teraz zdecydowanie nie chciałoby mu się po nią wstawać.
Nino gwałtownie drgnął. Czuł jak po jego kręgosłupie powoli przesuwa się coś zimnego i mokrego.
- Oh-chan! - krzykną głośno kiedy zimny obiekt znalazł się w jego bokserkach.
- Tak, Kazu? - ciepły oddech starszego mężczyzny połaskotał go po szyi.
- Oh-chan przestań. - Nino jęknął czując jak kolejna zimna rzecz przesuwa się po jego plecach, a w ślad za nią usta Satoshiego. Dłoń Ohno wsunęła się w bokserki Nino. Mokre palce pogładziły pośladki, nie ominęły żadnego wrażliwego miejsca. Nino znów jęknął, tym razem w zupełnie inny sposób. Satoshi uśmiechnął się pod nosem. Po raz ostatni poklepał pośladki Nino po czym przekręcił go na plecy. Kazunari otworzył jedno oko.
- Oh-chan, dlaczego jesteś nagi? - spytał.
- Tak jest przewiewniej. - odpowiedział Satoshi sięgając do stojącej nieopodal szklanki. Wyciągnął z niej kostkę lodu z czerwoną kropeczką w środku. Nino mruknął niezadowolony.
- Aiba będzie zły, miały iść do drinków.
- Nie martw się, wszystko mu wytłumaczę. - Ohno przystawił lód do ust młodszego. - Wystaw język.
Kazunari posłusznie wykonał polecenie. Kostka lodu znalazła się w jego ustach. Zamknął oczy. Zimno było przyjemne i orzeźwiające.
Satoshi przez chwilę uważnie obserwował każdy ruch szczęki młodszego. Nachylił się nad nim i pocałował w szyję. Nino westchnął głośno. Ohno przyssał się do niego mocniej. Ręką sięgną do szklanki z lodem. Naczynie przechyliło się na bok i upadło rozsypując swoją zawartość na podłogę. Ohno uchwycił jedną z kostek i położył ją nad pępkiem kochanka. Nino drgnął zaskoczony. Dłoń Ohno prowadziła kawałek lodu po jego ciele aż zatrzymała się na sutku. Drażniła go tak długo aż stał się twardy.
- Oh-chan. - jęknął Kazunari wijąc się pod wpływem każdego dotyku. Satoshi prześledził językiem linie jego szczęki. Nie szczędząc maleńkich pocałunków przesunął się do ust. Żartobliwie złapał zębami jego dolną wargę i puścił. Ninomiya uderzył go lekko w ramię.
- Pocałuj mnie. - rozkazał zarzucając obie ręce na szyje starszego i przysuwając go do siebie jeszcze bliżej. Ohno przechylił głowę na bok i pocałował go mocno. Jego język bez trudu znalazł się w ustach młodszego. Po kostce lodu, którą wcześniej mu dał już nic nie pozostało.
Satoshi poruszył biodrami. Ich pobudzone ciała oddzielał od siebie tylko cienki materiał bielizny Nino.
       - Kazu... tak bardzo cię pragnę... - jęknął między pocałunkami. Kazunari zarumienił się jak nastolatka. Ujął w dłonie twarz Ohno i ucałował go w nos. Satoshi uśmiechnął się szeroko, znów pocałował go w szyję. Jego ręka powędrowała do wybrzuszenia w bokserkach młodszego. Długie palce sprawnie wślizgnęły się do środka. Gładziły i ugniatały sprawiając, że z Nino wydobywały się coraz głośniejsze prośby o więcej. Usta Ohno znalazły się w końcu pod pępkiem Kazunariego. Powoli zbadały schowane w bokserkach wybrzuszenie. Kilka mokrych plamek mówiło samo za siebie. Nino niespokojnie poruszył biodrami.
 - Już się tym zajmuję. - zapewnił Satoshi zsuwając z młodszego krępujące go ubranie. Odrzucił je gdzieś na bok i bezzwłocznie zabrał się za swoją powinność.
Ciało Nino drżało z przyjemności, a z ust wydobywały się bezwstydne jęki. Ohno szerzej rozchylił jego nogi. Palcem wskazującym drażnił jego wejście.
Kazunari gwałtownie odchylił głowę do tyłu. Palec Ohno był już w środku, a w ślad za nim szybko podążyły następne.
- Satoshi. - jękną sfrustrowany kiedy język Ohno przestał o niego dbać. Ohno przystawił usta do kolana Nino i spojrzał na niego niewinnie jednocześnie jego palce znacznie przyspieszyły. Głos Nino podniósł się o ton. Ohno nachylił się nad nim i pocałował w rozchylone usta.
- Satoshi proszę... - Kazunari ułożył dłonie na ramionach starszego. Ohno uśmiechną się. Delikatnie uniósł biodra Nino i zastąpił swoje palce czymś znacznie większym.
Ciało młodszego zadrżało niespokojnie. Mocniej zacisnął dłonie na ramionach Ohno. Odetchnął cicho i przyciągnął go do pocałunku.
Stali się jednością.
Ohno powoli poruszył biodrami. Uważnie obserwował reakcje Nino. Kiedy był już pewien, że nie sprawia mu bólu przyspieszył. Kazunari odchylił głowę do tyłu. Rozkosz rozchodząca się po jego ciele stała się większa gdy Ohno trafił w najczulszy punkt. Satoshi sprawnie zarzucił sobie na ramię jedną nogę młodszego i z większą niż dotychczas siłą zaczął na niego napierać. Ręce Nino ślizgały się po drewnianej podłodze bezskutecznie szukając dla siebie jakiegoś oparcia. Całe jego ciało pulsowało w rytmie wyznaczonym przez Ohno.
- Satoshi. - jękną próbując pochwycić jego ramie. - Satoshi. - powtórzył zachrypniętym głosem. - Satoshi, dotknij mnie, proszę. - wyszeptał.
Ohno nachyliła się nad nim i pocałował namiętnie. Jego długie palce, w rytm jego własnych pchnięć, zaczęły gładzić zaniedbaną część Nino.
- Przez ciało Kazunariego przeszła kolejna fala przyjemności. Był już na krawędzi. Satoshi znów zmienił kont uderzeń. Wnętrze Nino zacisnęło się na nim jeszcze ciaśniej. Przystawił usta do sutka młodszego.
- Kazu... Kazu... chodź. - wysapał coraz szybciej stymulując najbardziej pobudzoną część ciała młodszego. Nino odpowiedział mu jakimś niezrozumiałym jękiem. Po chwili obaj wydali z siebie głośny okrzyk spełnienia.
Po ciele Ohno przeszedł dreszcz gdy jego spocone ciało dotknęło podłogi. Przysuną twarz do boku Nino i powoli uspokajał swój oddech. Kazunari odruchowo wplótł rękę w jego włosy. Jego palce delikatnie masowały głowę Ohno.
- Oh-chan? - Nino odezwał się po dłuższej chwili.
- Hm~-- zamruczał sennie Satoshi.
- Co to miało być?
Ohno podparł się na łokciu i spojrzał na swojego kochanka.
- Chciałem ci pomóc zapomnieć o tym gorącu. - wyjaśnił uśmiechając się słodko. Nino otworzył usta, ale natychmiast je zamknął. Nigdy nie potrafił przebić argumentacji swojego Lidera, więc zamiast silić swój umysł po prostu go pocałował.
KONIEC


PS Tymczasowo brak pomysłu na tytuł, czekamy na Wasze propozycje!